poniedziałek, 16 września 2013

jedenaście !

Kolejne 4 dni na obozie mijały tak samo:  pobudka- śniadanie- trening- obiad- nuda lub posiedzenia w innych pokojach – drugi trening – kolacja- wieczorne wyjścia lub pogaduchy. Oczywiście bez zakwasów się nie obyło.

Na jednym z porannych treningów Pan Marek zapytał, czy są osoby, które marzą o karierze sportowca lub chcą poznać męską reprezentację. Ja postanowiłam nie wspominać o tym, że znam już kilku chłopaków, więc powiedziałam tylko, że kiedyś chciałabym zagrać z orzełkiem na piersi.
Trening się skończył, a ten temat już więcej nie został poruszony.
Podczas ciszy poobiedniej zastanawiałyśmy się z dziewczynami, dlaczego zapytał nas o tą reprezentację i o chęć poznania chłopaków.
-Może ma dla nas jakąś niespodziankę…- stwierdziła Ania
-Jasne… chyba nie myślisz, że sprowadzi nam tutaj Andreę z chłopakami – odpowiedziałam
-nigdy nie mów nigdy !
Po tej krótkiej pogawędce zaczęłyśmy się zbierać na kolejny trening.
Równo o 16.15 staliśmy już przebrani na hali w jednym szeregu. Jak zawsze najpierw okrzyk, a później, krótka przemowa trenera.:
- Mam dla Was małą niespodziankę, na każdym turnusie odwiedza Nas jakiś siatkarz i nadszedł czas, aby ten turnus też poznał swoich gości, a więc przedstawiam Wam trenera Andreę Anastasiego.
Jak to usłyszałam to mało nie zemdlałam! Dziewczyny obok mnie piszczały jak opętane, a ja stałam jak słup soli myśląc „ nie to nie możliwe !”
-Witam Was serdecznie młodzi fanatycy siatkówki –powiedział Andrea po angielsku – miło mi widzieć tylu młodych ludzi, którzy mogą być przyszłością polskiej siatkówki. Mam dla Was jeszcze jedną niespodziankę.  Zapraszam 12 podstawowych zawodników męskiej reprezentacji.
Kolana się pode mną ugięły. Dziewczyny znowu piszczały i skakały a ja wlepiałam wzrok w wejście na halę. Jako pierwszy w drzwiach pojawił się Piotrek szeroko się do mnie uśmiechając, co wzbudziło zainteresowanie moich koleżanek. Później Winiar, Jarski, Bartman, Możdżi, Igła, Bartek (na którego widok omal nie zemdlałam, bo momentalnie przed oczami stanęły mi sceny ze Spodka) Kosa, Orzeł, Ziomek i Fabian oraz Zator.  Ustawili się w jednym rządku i miło powitali.
Głos zabrał nasz trener Marek
-no młodzieży… chcieliście ich poznać, więc oto i są! Jeśli chcecie autografy zdjęcia, czy cokolwiek innego są do Waszej dyspozycji.
Momentalnie podbiegłam do Zatiego przytulając go.
-ekhem…. Podobno jesteś na mnie obrażona!
-jestem jestem, ale to jest po prostu nie możliwe! Wy tutaj?
- tak my tutaj, ale nie pytaj mnie dlaczego… idź lepiej przywitaj się z Piotrkiem!
-nie bo on stoi z Bartkiem!
-no i co z tego? Boisz się go ?
- no tak jakby… no … jest moim idolem i wzorem siatkarza i też jest bardzo przystojny … ale nie mów tego nikomu – zagroziłam palcem – bo inaczej mnie popamiętasz… no i ostatnio jak mi się podpisywał na koszulce to na moich oczach obściskiwał się z tą swoją laską i uważam, że nie powinni tak przy ludziach!
- oj no Paula idź On Cię nie zje, a poza tym to przyjaciel Piotrka i nie przejmuj się tą całą Natalią przecież jej tu nie ma !

-okej okej już idę – pocałowałam go w policzek

Wzięłam kilka głębokich wdechów i podeszłam do Pita.
-czeeeeść Piotrek – przytuliłam go mocno- co Wy tutaj robicie ?
-hej Paula ! Czemu mnie pytasz ?
-Bo zapytałam Pawła, a On powiedział, że mam iść przywitać się z tobą, więc ?
-A to zdrajca – wyszeptał do siebie Piotrek
-słucham ? co ty tam sobie mówisz ?
-nic, nic
-ekhemmm – wtrącił się Bartek- może poznasz mnie ze swoją koleżanką?
-przeprasza… Paula poznaj to mój przyjaciel Bartek, a to moja przyjaciółka Paulina
-miło mi Cię poznać. – wyciągnął rękę Kurek
-Mi Pana również
-Mów mi po imieniu… przecież nie jestem jeszcze taki stary – wyszczerzył swoje białe zęby
-dobrze J ,o której wracacie do domów ? – zapytałam Pita
-jeszcze nie wiem… Mamy wolne, więc możemy robić co chcemy! 

poniedziałek, 9 września 2013

dziesięć :P

Wchodząc do domu od progu zostałam zasypana pytaniami…
-Paula, czy ty zamierzasz się tak przytulać z pierwszym lepszym facetem ? Do tego starszym od siebie?
- Mamo On nie jest pierwszym lepszym! I jak zauważyłaś tylko Go przytuliłam, a nie pocałował, ani nie wskoczyłam do łóżka !
-Oh no miło z twojej strony ! Możesz mi łaskawie powiedzieć kto to był ?
- Piotr Nowakowski… mówi ci to coś ?
- nie nic … kojarzy mi się tylko z jednym z tych twoich siatkarzy….
- bardzo dobrze kojarzysz !
-ooo prosze to ty masz takie znajomości ?
- No powiedzmy…. Przyjaźnię się z Karolem Kłosem, Pawłem Zatorskim i teraz z Piotrkiem
- A mogę jeszcze wiedzieć skąd ty ich wszystkich znasz ?
-awwwwww mamo ! Karola poznałam jak byli u Nas w mieście siatkarze i grali mecze przed uniwersjadą. Pawła przywiózł ze sobą Karol jak tu był ostatnio, czyli 28 czerwca, a Piotrka poznałam dzisiaj bo to On znalazł moja teczkę. Już wiesz wszystko ? Ja mam 17 lat, a nie 5 ! wiem co robię…
- Dobrze nie denerwuj się już tak! Martwię się po prostu o ciebie!
- Nie masz o co, nic mi nie będzie… a teraz idę do siebie

Było już około 20, postanowiłam napisac smsa do Pawełka.
„hejka J Jak tam wakacje? Wyobraź sobie, że przypadkiem Piotrek Nowakowski miał moja teczkę z Waszymi autografami, wiesz coś o tym ?”
„hej! Wakacje świetnie… odpoczywam przed kolejnym wyjazdem do Spały. A o tej teczce przecież nic nie wiedziałem :*”
„tak tak… Piotruś mi wszystko powiedział ! Masz przerąbane!”
„Oj tak oj tam… On jest świetnym kolesiem, a ty świetną dziewczyną i oboje jesteście wolni !”
„hahah a ty co się w swatkę bawisz?”
„ktoś musi!”
„dobra dobra! Dam sobie sama radę. Dobranoc”
„Ciao bejbe – jakby to powiedział Piter”
Dochodziła już 22:00 więc poszłam szybko coś zjeść i oddałam się objęciom Morfeusza.

Wstałam jak zwykle o 10.  Dzisiaj cały dzień musiałam poświecić na pakowanie, bo już jutro wyjeżdżam na 11 dni do Częstochowy na volley camp. 
Po 18 moja torba pękała w szwach, a ja jeszcze musiałam jakoś upchnąć kilka najpotrzebniejszych rzeczy. Mój bagaż ważył chyba 2 razy tyle co ja! Miałam spory problemy, żeby to jakoś unieść, ale nie mogłamz niej wyrzucić.
Położyłam się spać jakoś po 22 i miałam 9 godzin na spokojny sen. 

Kilka minut po 6 zwlekłam się z łóżka, z oczami otwartymi tylko do połowy. Zjadłam śniadanie, dopakowałam kilka rzeczy do bagażu podręcznego i około 8.30 wraz z rodzicami ruszyłam w podróż do Częstochowy.
Po drodze wpadliśmy jeszcze na chwilę do rodziny i nie obyło się bez poczęstowania Nas obiadem, więc na miejsce docelowe dotarłam grubo po 14. Było już kilka osób, których też przywozili rodzice.

Pierwszego wieczoru mieliśmy wieczorek zapoznawczy. Ludzie byli bardzo sympatyczni. Cisza nocna po 22.00, do której wszyscy o dziwo się zastosowali.

Rano kolejna pobudka o 7.00. Śniadanie, a o 10.15 pierwszy trening. Trener AZS Częstochowy jest świetnym człowiekiem, potrafi pożartować, ale bez przesady.  Bardzo głodni poszliśmy na obiad.
Następnie cisza poobiednia z książką w ręce, którą przerwał dźwięk mojej komórki.
„hejka piękna ! co tam u ciebie słychać? Może wpadnę na weekend do Gliwic? Piotrek”
„hej! Własnie przerwałeś moją ciszę poobiednią, a nasze spotkanie będziemy musieli przełożyć na kiedy indziej.  Do 31 lipca jestem w Częstochowie.”
„oj L szkoda… a co ty robisz w tej Częstochowie?”
„jestem na volleycampie organizowanym przez AZS.”
„yhmm w takim razie zobaczymy się ja wrócisz!”
„przecież wy od 1 zaczynacie zgrupowanie w Spale, więc chyba dopiero pod koniec sierpnia.”
„To przyjedziesz do Spały odwiedzić swoich kochanych przyjaciół!”
„hahaha chciałbyś. Już tak się za mną stęskniłeś?”
„no pewnie!! Za tobą zawsze”
„słodki jesteś. Teraz uciekam na trening. Do zobaczenia kiedyś tam!”

„powodzenia <3”
_________________________________________________________________
liczba odwiedzin rośnie co bardzo mnie cieszy :) Bardzo Was proszę o jakies komentarze.... jakiekolwiek!

poniedziałek, 2 września 2013

dziewiątka.

Rano wstałam jak zwykle koło 10. Jadłam śniadanie i rozmyślałam kim może, być tajemniczy osobnik, posiadający moją teczkę i skąd miał mój numer, bo na pewno w środku go nie było. Snułam się po domu bez celu, czym strasznie denerwowałam mamę.
-dziecko, czy ty wreszcie możesz usiąść na tyłku ? – zapytała
- nie mogę !  Nie umiem sobie dzisiaj miejsca znaleźć…
-to pomóż mi w obiedzie, może na chwile przestaniesz myśleć o tej teczce, którą odzyskasz za kilka godzin.
I  tak na pomaganiu mamie w obiedzie minął mi czas. Spojrzałam na zegarek była już 14.30. Powoli zaczęłam się zbierać. Było gorąco więc ubrałam zwiewną beżową sukienkę i balerinki, a włosy spięłam w stylowego koczka.  Szykownie zajęło mi godzinę.  O 15.40 opuściłam miejsce mojego zamieszkania i udałam się do pobliskiej galerii handlowej.
Dotarłam w umówione miejsce dokładnie o 16.
Wchodząc do galerii zauważyłam, ze koło budki z goframi jest straszne zbiegowisko. Myślałam, że komuś się coś stało, ale nie lubiłam być gapiem więc stanęłam niedaleko budki. Po zauważyłam, że z tłumu wyróżnia się jakiś dwumetrowiec.  To był Piotrek Nowakowski! Nie wierzyłam własnym oczom, On w galerii w moim mieście ?  Żałowałam, że nie mam ze sobą swojej teczki, a jej tymczasowy właściciel ciągle się nie pojawiał. Nagle ludzie się rozeszli, a Piotrek zmierzał w moją stronę
-Witam. Jestem Piotr Nowakowski J Czy to ty zgubiłaś swoją teczkę ?
- Dzie… dzie… dzień dobry. Paula.. to znaczy Paulina Niewiadomska. Miło mi Pana poznać. Tak, ta teczka jest moja.
-Jaki Panie …..?  Mów mi po  imieniu. Więc oddam Ci twoją własność, ale jeśli pójdziesz ze mną na kawę…
- Ja nie piję kawy.
- No to zapraszam Cię na ciastko!
-Dobrze.... Zgadzam się…. A skąd Pan… znaczy Ty miałeś mój numer?
-Przecież mówiłem Ci już, że znalazłem go w teczce na takiej małej fioletowej karteczce!
- Nie prawda ! Owszem teczka jest podpisana, ale takiej karteczki tam nie było… Więc ?
- No dobrze powiem Ci jak to było…
Wychodząc ze Spodka stała cała grupka dziewczyn czekających na moje autografy… stałem tak chyba z 30 minut, jak już podpisałem wszystkie kartki, koszulki i zdjęcia zmierzałem w kierunku naszego autokaru i ujrzałem na ziemi biało-czerwoną teczkę. Podniosłem ją i zajrzałem do środka. Zauważyłem, że jest tam pełno naszych zdjęć i autografów. Po powrocie do hotelu zawartość teczki rozłożyłem na łóżku. Szukałem jakiejś karteczki z twoimi danymi. Zauważyłem ze w rogu teczki jest podpis „Paulina Niewiadomska” –przeczytałem to na głos, a Zati od razu skojarzył to z tobą.
Później ty napisałaś czy nie znalazł, ktoś takiej teczki i utwierdziłaś Nas w przekonaniu, że należy Ona do ciebie. Poprosiłem Pawła o twój numer i powiedziałem, żeby nic ci nie mówił.
- A to zdrajca…. Ja się tak zamartwiałam o to, że już tego nie odzyskam i mój pokój będzie bez elementu siatkarskiego… a On to wszystko ustawił …
-nie gniewaj się na niego! Sam Go o to prosiłem.
-Nie mogłeś tego wysłać pocztą, albo przekazać Pawłowi lub Karolkowi?
-Nie, bo chciałem Cię poznać… Paweł dużo o tobie mówił

-Miło mi, ale to nie zmienia faktu, że jestem na niego lekko wkurzona

Przesiedzieliśmy tak 1,5 godziny w kawiarni, rozmawiając o wszystkim i o niczym. O 18 Piotrek postanowił mnie odprowadzić do domu. Szliśmy około 30 minut ciągle rozmawiając i śmiejąc się. Swoją drogą Piter wcale nie jest taki cichy. Chwilę jeszcze postaliśmy pod moim domem, bo nie miała ochoty się z nim rozstawać.  Jest świetnym człowiekiem. Na pożegnanie Piotruś oddał mi moją teczkę i mocno przytulił. 

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

osiem !

Cały tydzień minął nudno w domu… w takie upały nie chciało mi się nawet nosa za okno wystawiać, bo nie cierpię słońca. Czasami jak chciałam się ochłodzić wskoczyłam do basenu na podwórku i od razu czułam się jak nowo narodzona.
Nadszedł kolejny weekend LŚ. Najważniejsze starcie z Bułgarami.
Pierwszy mecz decydował o wszystkim.  Wydawało się ze wszystko zmierza w dobrym kierunku. Z meczu na mecz byliśmy coraz lepsi, ale dalej nie graliśmy jak rok temu.  Wszyscy wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo wygrać z Bułgaria na ich hali, ale każdy po cichu liczył choć na jeden punkt. Niestety dostaliśmy solidny łomot i już wiemy ze Mar del Plata nie będzie naszaL.
Płakałam jak małe dziecko, które nie dostało zabawki. Nie potrafiłam się uspokoić, nie docierało do mnie, ze to już jest koniec naszej przygody z World Leauge 2013. Jutro jeszcze raz nasi reprezentanci spotkają się z Bułgarią, ale to już będzie mecz tylko o honor. Zapłakana zapadłam w twardy sen.

Obudziłam się następnego dnia w południe… Jeszcze nigdy nie przespałam aż 13 godzin!
Zerknęłam na telefon i zauważyłam, że około 10 dostałam smsa od osoby, która znalazła moją teczkę.
„Dzień dobryJ Jutro około południa wracam do Polski czy możemy spotkać się w poniedziałek po południu?”
„Witam. Oczywiście,  będę Panu bardzo wdzięczna. Tylko gdzie się spotkamy ?”
„ Skąd jesteś ?”
„ Z Gliwic, ale mogę się do Pana dostosować”
„ Znam trochę Gliwice, więc spotkamy się w centrum handlowym dobrze?”
„oczywiście, mi pasuje!  Ale jak ja Pana rozpoznam”
„czekaj na mnie przy budce z goframi!”
„dobrze J to o 16 w poniedziałek przy budce z goframi w centrum handlowym tak?”
„tak, do zobaczenia !”
 Byłam bardzo szczęśliwa, że już za 2 dni będę miała moją kochana teczkę przy sobie i będę ją mogła zabrać na obóz.

Zanim się obejrzałam zegar wybił godzinę 20.00, więc zasiadłam przed telewizorem i oglądałam ostatnia batalię Orzełków podczas tej Ligii Światowej. Pierwsze 2 sety wygrane! Widać było, że walczą sami ze sobą… Ze bardzo chcą wygrać dla siebie, ale i dla nas- kibiców. Niestety dobra passa została przełamana i kolejne 2 sety padły łupem Bułgarów. W  tie-breaku źle nam szło, ale i tym razem Bartek pokazał, że w trudnych chwilach potrafi pomóc drużynie. Kilka punktów bezpośrednio z zagrywki obronione 7 piłek meczowych i gramy dalej. Niestety jeden mecz Ball po naszej stronie nie wykorzystany i Bułgaria kontruje 2 razy z rzędu wygrywając kolejny mecz z nami.  Kilka łez mi pociekło, tak bardzo walczyli tyle piłek meczowych obronili, ale jednak przegrali.
Wracają do Polski. Zrobiło się późno więc położyłam się spać, nie mogąc doczekać się poniedziałku.

Niedzielę spędziłam nad jeziorkiem i troszkę mnie spiekło, ale co tam  trzeba korzystać z wakacji.
Wróciliśmy koło 18 w sam raz na rodzinnego grila. Uwielbiam nasze spotkania wtedy jest dużo śmiechu i zazwyczaj w coś gramy. Tym razem wypadło na siatkówkę. Zrobiliśmy drużyny 6 osobowe
i zaczęliśmy grać. Oczywiście nie obeszło się bez małych kłótni i wyzywania naszego prywatnego sędziego, ale zabawy było co nie miara.  Około 22 zakończyliśmy naszą imprezkę. Położyłam się do łóżka nie mogąc zasnąć z radości jutrzejszego spotkania z nieznajomym, który ma moja własność. 
______________________________________________
Podoba Wam się kolejny rozdział ? Błagam piszczie czy ktokolwiek to w ogóle czyta :) 

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

siedem :D

Następnego dnia obudziłam się ok. 12.30.W kuchni już czekała na mnie mama, żebym jej opowiedziała jak było. Udałam się do mojego pokoju wzięłam koszulkę i wysypałam wszystko z torby w poszukiwaniu mojej teczki.
- o cholera – rozległo się na cały dom
- Paula hamuj się troszkę ! Co się znowu stało ? – zapytała mama stojąc w drzwiach do mojego pokoju
- No bo zgubiłam teczkę z autografami i rysunkami ….
- Jak to zgubiłaś?
- No nie wiem pewnie jak chowałam do torby to zamiast do torby spadła na ziemię, a ja się nie zorientowałam….. Wiem! Napiszę do Pawła może ktoś ją znalazł.
„Hejka J tu Paulina. Mam małe pytanko. Czy po meczu wychodząc z hali nie znaleźliście takiej biało- czerwonej teczki? Tam było moje rysunki i Wasze autografy…”
„Hej J Nic mi o tym nie wiadomo, żeby ktoś znalazł taka teczkę, ale jak chcesz to autografy mogę Ci załatwić”
„ehhh dzieki :* mam autografy na koszulce a te miały wisieć na ścianie… niestety mój pokój będzie bez nich… tak w ogóle to pozdrów chłopaków i trzymam za was kciuki jutro J
„okej przekażę… a Ty nie martw się tymi autografami”
Cały dzień chodziłam jak struta. Z bezsilności położyłam się spać o godzinie 22.00, dlatego rano o 8 już byłam na nogach. Pomogłam mamie w gotowaniu rodzinnego obiadu, później poszłam do kościoła, a po południu na urodziny siostry mojej mamy. Urodziny jak urodziny nic nadzwyczajnego. O 20 jak już to wcześniej wszystkim zapowiedziałam usiałam przed telewizorem u mojej cioci. Chłopaki grali lepiej niż w Spodku, ale atmosfera na hali była nieco gorsza. Nagle coraz więcej gości zasiadało koło mnie i wspólnie oglądaliśmy potyczki naszych wspaniałych! Nawet śpiewaliśmy róznie piosenki typu „POLSKA BIAŁOOO- CZERWONI”.  1 set dla nas, kolejny niestety przegrany. Następne 2 dla Nas, przyznam ze w ostatnich minutach 4 seta klęczałam na ziemi i błagałam żeby wygrali. Brawo moje modlitwy zostały wysłuchane wygraliśmy z USA za 3 punkty.  MVP Paweł Zatorski.
„Brawo! Gratuluję wygranej i statuetki najbardziej wartościowego zawodnika” – wysłałam sms’a Pawłowi
Po jakiejś godzinie dostałam odpowiedź
„dziękuję bardzo… gdyby nie tacy kibice jak ty, nie udało by Nam się”
Impreza urodzinowa dobiegła końca i wszyscy porozchodziliśmy się do domów.

Zbliżało się już południe więc wzięłam się za gotowanie obiadu, bo moja mamusia była w pracy. Postanowiłam zrobić spaghetti napoli  - moje ulubione.
 PO powrocie mojej mamy wszyscy zasiedliśmy do stołu i zajadaliśmy się moja potrawą.
- ty się chyba minęłaś z powołaniem dziecko- stwierdził mój tata
-no naprawdę zamiast być na medyku powinnaś uczyć się jako przyszła kucharka- uzupełnia mama
-przykro mi ale to mnie nie kręci..
Naszą pogawędkę przerwał dźwięk mojej komórki.
„witam ;) znalazłem twoja teczkę z rysunkami i autografami Reprezentacji. Chcesz ją odzyskać?”
„oczywiście, że chcę! Gdzie ją mogę odebrać ?”
„aktualnie jestem we Wrocławiu, a za kilka dni wyjeżdżam za granice i nie wiem kiedy wrócę”
„to może, prześle mi ją Pan pocztą?”
„nie ma mowy… oddam Ci ją po powrocie dobrze?”
„tak ale proszę mnie poinformować, kiedy Pan wróci.”
„dobrze, a więc do zobaczenia!”
„chwileczkę, a skąd Pan ma mój numer telefonu ?”
„był zapisany na karteczce w teczce”
Dziwne nie przypominam sobie, żebym wkładała tam taką karteczkę, ale postanowiłam się tym nie przejmować. PO południu byłam umówiona z Anitą na zakupy. Mimo, ze nie lubię chodzić po sklepach zgodziłam się, bo przecież nie będę całe wakacje w domu siedziała, a przy okazji kupiłam sobie kilka rzeczy na mój obóz. W centrum handlowym spędziłyśmy kilka dobrych godzin, nawet mi to nie przeszkadzało,  bo razem dobrze się bawiłyśmy.


niedziela, 11 sierpnia 2013

Sześć :)

W  domu nikogo nie było, więc zrobiłam sobie coś do zjedzenia i załączyłam telewizor. Leciało już przedmeczowe studio. Pierwszy mecz Polska- Argentyna. Wszyscy liczą na wygraną po 3 ostatnich porażkach. Pierwszy set  wygraliśmy na przewagi, ale przez 2 następne dominowała drużyna Argentyny. Zapowiadało się długie spotkanie. Cały  czas nasz drużyna miała problemy z kończeniem ataków, jedynie Bartek dawał jakoś radę. Wreszcie Andrea zmienił Zibiego na Kubę Jarosza i w 4 secie zaczęła się prawdziwa, walka. Mój wspaniały idol się rozstrzelał i raz po raz sypał albo asami albo atakiem nie do obrony, za to właśnie go uwielbiałam, do Niego dołączył Kuba z Winiarem i to Oni poprowadzili drużynę do zwycięstwa w tie-breaku  3-2 dla Polski. Nagroda MVP oczywiście dla Bartka, gdyby nie poderwał drużyny do walki skończyłoby się to kolejną porażką. Nareszcie nastąpiło przełamanie tej fatalnej passy. Szczęśliwa położyłam się spać. Jutro kolejny mecz mam nadzieję ze za 3 punkty, bo potrzebujemy tej wygranej.  Rano jak wstałam mój tata zaczął dyskutować o wczorajszym meczu
-widziałaś to wczoraj? Oni mają więcej szczęsna niż rozumu…. Już im nie wiele brakowało, żeby przegrać 3-1
- ale wygrali 3-2 i to się liczy
- ale czy ty widziałaś jak Oni grali
- tak widziałam… ale ty chyba nie oglądałeś tego meczu co ja !
-oj dziecko dziecko ty się chyba na tym wogóle nie znasz…
- a ty się niby znasz tak ?
-no jak ja grałem w siatkę to ciebie jeszcze nawet w planach nie było
-hahaha chyba pomyliłeś siatkówkę z siedzeniem przed telewizorem- zironizowałam
-wtedy nie było telewizorów ! i wiecej czasu spędzało się na dworze grając w siatkę
-oj chciałabym to widzieć jak grałeś… powiem Ci że teraz hejtujesz naszą drużynę, a skoro tak dobrze grałeś to czemu ty nie jesteś naszym reprezentantem ?
- bo wtedy nie było takich możliwości  jak teraz, na kształcenie się w sporcie
-tak tak mów mi jeszcze bo mam dreszcze…. Oni nas reprezentują, bo robią to najlepiej i dowodem na to była wczorajsza postawa Bartka, Kuby i Michała, o ile wiesz o kim mówię
-dobra skończcie tą dyskusję, bo tata to robi tylko po to żeby Cię zdenerwować- odezwała się mama
- no i mu się to udało – odpowiedziałam
  Popołudnie spędziłam czytając książkę, bo przez cały rok szkolny to za dużo czasu na to nie miałam.
Wreszcie o 19 zaczęło się studnio przed meczowe, a o 20.15 mecz. Pierwszy set niestety przegraliśmy ale 3 kolejne padły naszym łupem i wreszcie mogliśmy się cieszyć wygraną za 3 punkty. Byłam przeszczęsliwa, bo wracała ta moja najlepsza drużyna, dla której było warto poświecić kilka nocy, aby oglądać ich zmagania. Później jeszcze pomeczowe studnio i słowa Winiara: "Na pewno nie nie pobijecie Ergo Areny"
- No to się jeszcze zdziwicie – pomyślałam.  Około 23.30 położyłam się spać. O północy usłyszałam dźwięk sms-a „ Były straszne korki i dopiero koło 12 dojechaliśmy do Bełchatowa. Mam nadzieję, że nie obudziłem Cię tym smsem, ale wczesniej miałem tyle na głowie, ze zapomniałem napisać. Buziaki”
„ Niestety, ale mnie obudziłeś. Dobrze, że chociaż teraz dałeś znać ze dotarliście bo już się martwiłam”
„oj przepraszam, ale Ola wpadła i musieliśmy szczerze porozmawiać, więc Nam trochę zeszło. Śpij dalej… Słodkich snów”
Na to już nie odpisałam, tylko przekręciłam się na drugi bok i zasnęłam.


Wreszcie nadszedł 5 lipca 2013 roku. Od samego rana chodziłam jak nakręcona.  Umówiłam się z moim chrzestnym, ze przyjedzie po mnie o 19. Ja oczywiście już godzinę wczesniej byłam gotowa tak na wszelki wypadek. O 19.45 siedziałam już na swoim miejscu w Katowickim Spodku. Byłam chyba najszczęśliwszą osobą na świecie. Spotkanie było strasznie emocjonujące, a trzeci set to prawie doprowadził mnie do łez, ale mimo wszystko wygraliśmy z USA i nasze drzwi do Final Six nadal są otwarte. Wprawdzie mogło być 3:0 lub 3:1 ale 3:2 też da się przeżyć. Po meczu oczywiście czas na autografy. Pierwszy jaki zdobyłam to od Andrzeja Wrony. Później Grześka Kosoka i Piotrka Nowakowskiego, którego też strasznie lubię. Spotkałam też Zatiego, z którym się przywitałam buziakiem w policzek i pogratulowałam wygranego meczu. Wszystkie „fanki” zjadały mnie wzrokiem, ale mnie to jakoś nie przejęło. Wreszcie dopadłam Bartka i poprosiłam o autograf na koszulce, a później na rysunku przeze mnie zrobionym powiedział, że na rysunku jest ładniejszy niż w rzeczywistości, a ja już nie zdążyłam tego skomentować bo przyszła ta jego dziewczyna i zaczęli się przytulać i całować tak na oczach wszystkich… ledwo co odzyskałam mój rysunek i marker. Odwróciłam się na pięcie, szybko schowałam teczkę do torby i wybiegłam ze Spodka.  Trudno życzę im szczęścia, ale ciężko mi się na to wszystko patrzyło.
Położyłam się spać około 1 w nocy, ale emocje z meczu nie dawały mi zasnąć.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Piąteczka !

Czas niesamowicie mi się dłużył. Wreszcie nadszedł dzień zakończenia roku. Cieszyłam się bo będę miała spokój na 2 miesiące od tej szkoły. Ubrałam się w miętową sukienkę i żakiet. Musiałam wyglądać wyjątkowo, bo z racji czerwonego paska na świadectwie miałam wyjść na środek i odebrać swoje świadectwo z rąk Pani dyrektor przy całej szkole. O 12.30 opuściłam mury tego budynku i nie zamierzałam tam wracać aż do września. Całą klasą poszliśmy jeszcze na lody, bo niestety z połową z nich we wrześniu już się nie zobaczę.  Na 17 byłam umówiona z Anitą i kilkoma koleżankami na wyjście na miasto. Szybko zleciało i już musiałam wychodzić. Tym razem postawiłam na krótkie spodenki i t-shirt.  Około 18 dostałam smsa od Kłosika „ hej! Jak tam zakończenie roku szkolnego? Co porabiasz ? „
Nie zastanawiając się wiele odpisałam „ nic wielkiego jestem z koleżankami na mieście”.
I po chwili dostałam powrotną wiadomość „ co to się robi na mieście? Pamiętajcie, że nie jesteście jeszcze pełnoletnie… przydałaby się jakaś opiekaJ
„Jakoś sobie damy radę…. Niestety nie ma się kto nami zaopiekować bo ciebie tutaj nie ma” – odpisałam.
Teraz siedziałyśmy w ogródku przy jednej z najlepszych pizzerii w mieście, musiałyśmy być najedzone przed zabawą. Wtedy za swoimi plecami usłyszałam jakiś męski głos:
- chciałaś więc oto jestem ! – szybko odwróciłam się za siebie i ujrzałam nikogo innego jak Kłosika z Zatorem
- co … co.. co wy tu robicie – wydusiłam
- jąkasz się jak jakaś hotka co to nas pierwszy raz w życiu na oczy widzi- zaśmiał się Karol, przez co od razu wróciły mi zdrowe zmysły
- Panie Kłos nie przeginaj Pan! Więc mogę się dowiedzieć co Wy tutaj robicie
- dobrze dobrze ale po kolei to jest Paweł, mój klubowy kolega
- no co ty nie powiesz… serio ? nie wiedziałam ! – zaśmiałam się, a ze mną pozostałe dziewczyny
- Paula nooo
- dobra okej ja Was sobie przedstawię, ale potem od razu mówicie mi skąd się tu wzięliście – wymieniałam po kolei imiona dziewczyn- to jest Anita, Ola, Karina, Klaudia, Aga i Magda a ja jestem Paula
- przecież wiem – odezwał się znowu Karol
-wiem ze ty wiesz, ale Paweł może nie wie? …. Dobra co wy tutaj robicie mówcie wreszcie!!
-Więc my trenujemy wszyscy razem  w Spale,  część chłopaków wróciła z Francji do Bydgoszczy, a my dostaliśmy wolne wiec Karol namówił mnie  na przyjazd tutaj- wyrecytował Zati
- okej, ale nie woleliście spędzić tego czasu z dziewczynami a nie przyjeżdżać do nas- odezwała się Anitka, bo pozostałe siedziały jak słupy soli
-yyy no ja nie mam dziewczyny- powiedział Pezet
-no a mi z Olką też się kiepsko układa więc wolę wasze towarzystwo
- no dobra chłopaki tak czy inaczej miło, ze jesteście… zjedzmy coś i chodźmy się dobrze bawić!!
Pochłonęliśmy nasze ulubione pizze i poszliśmy na rynek, gdzie był koncert z okazji zakończenia roku szkolnego. Zabawy było co nie miara. Około 2.30 w nocy wróciłam do domu. Pod same drzwi odprowadził mnie Karol, bo reszta dziewczyn szybciej skończyła zabawę i zostałam tylko ja z Anitką, którą właśnie do domu odprowadzał Zati.

 Rano wstałam po 10 i nadal byłam nie wyspana, a na popołudnie umówiłam się z Karolem, na spacer, bo wieczorem musi wracać.  Szybko coś zjadłam i zabrałam za sprzątanie. Do 13 zdążyłam ogarnąć cały dom. Nawet łatwo poszło. Zjadłam obiad i szykowałam się na spacer.  Ubrałam krótkie spodenki i do tego cienką koszulę na ramiączkach.  Punktualnie o 16 Karol był pod moimi drzwiami. Na powitanie dostałam mały bukiecik.
- Ładnie wyglądasz –usłyszałam
-dziękuję za komplement, ale uważaj bo się zarumienię
-oj sama prawda przecież !
- dobra to idziemy do parku ? – zapytałam
- no okej, ale później do jakiejś dobrej cukierni
- jak chcesz, ale ja nie jem słodyczy !
- a to dlaczego ?
- a bo mam taki kaprys… - zaśmiałam się
- no to go zmienisz…
Poszliśmy do parku usiedliśmy na ławce, rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Muszę przyznać, że czas spędzany z nim strasznie szybko mi mijał. Karol upierał się przy pójściu do kawiarni więc nie miałam wyjścia i wmusiłam w siebie malinowy deser, który okazał się być przepysznym.
Opuściliśmy kawiarenkę i szliśmy w stronę mojego domu.
- wiesz, mimo że krótko się znamy bardzo cię polubiłem
- ja Ciebie też – uśmiechnęłam się szczerze
- muszę Cię poznać z Olą, bo jest strasznie zazdrosna, a przecież, na razie nie ma o co prawda?
- na razie?
- no tak, bo nie wiemy co będzie w przyszłości
- no tak w sumie racja, chętnie ją poznam…
- to może przyjedziesz do Nas w przyszły weekend?
- yyy… chętnie. Tylko jest jeden problem w piątek, 5 lipca jadę na mecz do Spodka
- aha okej. To może jakoś w sierpniu się zgadamy?
- no pewnie, przecież zawsze możemy się zdzwonić, albo coś
-okej to jesteśmy umówieni i w te wakacje musisz przyjechać do Bełka… a teraz musze lecieć bo Paweł mnie zabije jak o 18 nie wyjedziemy w drogę powrotną
- no dobra to do zobaczenia – przytuliłam go, a w zamian dostałam buziaka w policzek… Przeszedł mnie dziwny dreszcz…. W prawdzie to nie był Bartek, ale jakby nie było siatkarz, obiekt westchnień innych nastolatek, a ja dostałam od niego buziaka… dziwne, ale miłe uczucie
-pa  – powiedział wysyłając buziaka w powietrzu
________________________________________________________
Jest Was coraz więcej. Powoli, ale przektoczyliśmy 150 wyświetleń. Dziękuję Wam za to <3 Mam nadzieję ze mój blog jeszcze bardziej Was pochłonie :) 
P.S czekam na komentarze !