poniedziałek, 26 sierpnia 2013

osiem !

Cały tydzień minął nudno w domu… w takie upały nie chciało mi się nawet nosa za okno wystawiać, bo nie cierpię słońca. Czasami jak chciałam się ochłodzić wskoczyłam do basenu na podwórku i od razu czułam się jak nowo narodzona.
Nadszedł kolejny weekend LŚ. Najważniejsze starcie z Bułgarami.
Pierwszy mecz decydował o wszystkim.  Wydawało się ze wszystko zmierza w dobrym kierunku. Z meczu na mecz byliśmy coraz lepsi, ale dalej nie graliśmy jak rok temu.  Wszyscy wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo wygrać z Bułgaria na ich hali, ale każdy po cichu liczył choć na jeden punkt. Niestety dostaliśmy solidny łomot i już wiemy ze Mar del Plata nie będzie naszaL.
Płakałam jak małe dziecko, które nie dostało zabawki. Nie potrafiłam się uspokoić, nie docierało do mnie, ze to już jest koniec naszej przygody z World Leauge 2013. Jutro jeszcze raz nasi reprezentanci spotkają się z Bułgarią, ale to już będzie mecz tylko o honor. Zapłakana zapadłam w twardy sen.

Obudziłam się następnego dnia w południe… Jeszcze nigdy nie przespałam aż 13 godzin!
Zerknęłam na telefon i zauważyłam, że około 10 dostałam smsa od osoby, która znalazła moją teczkę.
„Dzień dobryJ Jutro około południa wracam do Polski czy możemy spotkać się w poniedziałek po południu?”
„Witam. Oczywiście,  będę Panu bardzo wdzięczna. Tylko gdzie się spotkamy ?”
„ Skąd jesteś ?”
„ Z Gliwic, ale mogę się do Pana dostosować”
„ Znam trochę Gliwice, więc spotkamy się w centrum handlowym dobrze?”
„oczywiście, mi pasuje!  Ale jak ja Pana rozpoznam”
„czekaj na mnie przy budce z goframi!”
„dobrze J to o 16 w poniedziałek przy budce z goframi w centrum handlowym tak?”
„tak, do zobaczenia !”
 Byłam bardzo szczęśliwa, że już za 2 dni będę miała moją kochana teczkę przy sobie i będę ją mogła zabrać na obóz.

Zanim się obejrzałam zegar wybił godzinę 20.00, więc zasiadłam przed telewizorem i oglądałam ostatnia batalię Orzełków podczas tej Ligii Światowej. Pierwsze 2 sety wygrane! Widać było, że walczą sami ze sobą… Ze bardzo chcą wygrać dla siebie, ale i dla nas- kibiców. Niestety dobra passa została przełamana i kolejne 2 sety padły łupem Bułgarów. W  tie-breaku źle nam szło, ale i tym razem Bartek pokazał, że w trudnych chwilach potrafi pomóc drużynie. Kilka punktów bezpośrednio z zagrywki obronione 7 piłek meczowych i gramy dalej. Niestety jeden mecz Ball po naszej stronie nie wykorzystany i Bułgaria kontruje 2 razy z rzędu wygrywając kolejny mecz z nami.  Kilka łez mi pociekło, tak bardzo walczyli tyle piłek meczowych obronili, ale jednak przegrali.
Wracają do Polski. Zrobiło się późno więc położyłam się spać, nie mogąc doczekać się poniedziałku.

Niedzielę spędziłam nad jeziorkiem i troszkę mnie spiekło, ale co tam  trzeba korzystać z wakacji.
Wróciliśmy koło 18 w sam raz na rodzinnego grila. Uwielbiam nasze spotkania wtedy jest dużo śmiechu i zazwyczaj w coś gramy. Tym razem wypadło na siatkówkę. Zrobiliśmy drużyny 6 osobowe
i zaczęliśmy grać. Oczywiście nie obeszło się bez małych kłótni i wyzywania naszego prywatnego sędziego, ale zabawy było co nie miara.  Około 22 zakończyliśmy naszą imprezkę. Położyłam się do łóżka nie mogąc zasnąć z radości jutrzejszego spotkania z nieznajomym, który ma moja własność. 
______________________________________________
Podoba Wam się kolejny rozdział ? Błagam piszczie czy ktokolwiek to w ogóle czyta :) 

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

siedem :D

Następnego dnia obudziłam się ok. 12.30.W kuchni już czekała na mnie mama, żebym jej opowiedziała jak było. Udałam się do mojego pokoju wzięłam koszulkę i wysypałam wszystko z torby w poszukiwaniu mojej teczki.
- o cholera – rozległo się na cały dom
- Paula hamuj się troszkę ! Co się znowu stało ? – zapytała mama stojąc w drzwiach do mojego pokoju
- No bo zgubiłam teczkę z autografami i rysunkami ….
- Jak to zgubiłaś?
- No nie wiem pewnie jak chowałam do torby to zamiast do torby spadła na ziemię, a ja się nie zorientowałam….. Wiem! Napiszę do Pawła może ktoś ją znalazł.
„Hejka J tu Paulina. Mam małe pytanko. Czy po meczu wychodząc z hali nie znaleźliście takiej biało- czerwonej teczki? Tam było moje rysunki i Wasze autografy…”
„Hej J Nic mi o tym nie wiadomo, żeby ktoś znalazł taka teczkę, ale jak chcesz to autografy mogę Ci załatwić”
„ehhh dzieki :* mam autografy na koszulce a te miały wisieć na ścianie… niestety mój pokój będzie bez nich… tak w ogóle to pozdrów chłopaków i trzymam za was kciuki jutro J
„okej przekażę… a Ty nie martw się tymi autografami”
Cały dzień chodziłam jak struta. Z bezsilności położyłam się spać o godzinie 22.00, dlatego rano o 8 już byłam na nogach. Pomogłam mamie w gotowaniu rodzinnego obiadu, później poszłam do kościoła, a po południu na urodziny siostry mojej mamy. Urodziny jak urodziny nic nadzwyczajnego. O 20 jak już to wcześniej wszystkim zapowiedziałam usiałam przed telewizorem u mojej cioci. Chłopaki grali lepiej niż w Spodku, ale atmosfera na hali była nieco gorsza. Nagle coraz więcej gości zasiadało koło mnie i wspólnie oglądaliśmy potyczki naszych wspaniałych! Nawet śpiewaliśmy róznie piosenki typu „POLSKA BIAŁOOO- CZERWONI”.  1 set dla nas, kolejny niestety przegrany. Następne 2 dla Nas, przyznam ze w ostatnich minutach 4 seta klęczałam na ziemi i błagałam żeby wygrali. Brawo moje modlitwy zostały wysłuchane wygraliśmy z USA za 3 punkty.  MVP Paweł Zatorski.
„Brawo! Gratuluję wygranej i statuetki najbardziej wartościowego zawodnika” – wysłałam sms’a Pawłowi
Po jakiejś godzinie dostałam odpowiedź
„dziękuję bardzo… gdyby nie tacy kibice jak ty, nie udało by Nam się”
Impreza urodzinowa dobiegła końca i wszyscy porozchodziliśmy się do domów.

Zbliżało się już południe więc wzięłam się za gotowanie obiadu, bo moja mamusia była w pracy. Postanowiłam zrobić spaghetti napoli  - moje ulubione.
 PO powrocie mojej mamy wszyscy zasiedliśmy do stołu i zajadaliśmy się moja potrawą.
- ty się chyba minęłaś z powołaniem dziecko- stwierdził mój tata
-no naprawdę zamiast być na medyku powinnaś uczyć się jako przyszła kucharka- uzupełnia mama
-przykro mi ale to mnie nie kręci..
Naszą pogawędkę przerwał dźwięk mojej komórki.
„witam ;) znalazłem twoja teczkę z rysunkami i autografami Reprezentacji. Chcesz ją odzyskać?”
„oczywiście, że chcę! Gdzie ją mogę odebrać ?”
„aktualnie jestem we Wrocławiu, a za kilka dni wyjeżdżam za granice i nie wiem kiedy wrócę”
„to może, prześle mi ją Pan pocztą?”
„nie ma mowy… oddam Ci ją po powrocie dobrze?”
„tak ale proszę mnie poinformować, kiedy Pan wróci.”
„dobrze, a więc do zobaczenia!”
„chwileczkę, a skąd Pan ma mój numer telefonu ?”
„był zapisany na karteczce w teczce”
Dziwne nie przypominam sobie, żebym wkładała tam taką karteczkę, ale postanowiłam się tym nie przejmować. PO południu byłam umówiona z Anitą na zakupy. Mimo, ze nie lubię chodzić po sklepach zgodziłam się, bo przecież nie będę całe wakacje w domu siedziała, a przy okazji kupiłam sobie kilka rzeczy na mój obóz. W centrum handlowym spędziłyśmy kilka dobrych godzin, nawet mi to nie przeszkadzało,  bo razem dobrze się bawiłyśmy.


niedziela, 11 sierpnia 2013

Sześć :)

W  domu nikogo nie było, więc zrobiłam sobie coś do zjedzenia i załączyłam telewizor. Leciało już przedmeczowe studio. Pierwszy mecz Polska- Argentyna. Wszyscy liczą na wygraną po 3 ostatnich porażkach. Pierwszy set  wygraliśmy na przewagi, ale przez 2 następne dominowała drużyna Argentyny. Zapowiadało się długie spotkanie. Cały  czas nasz drużyna miała problemy z kończeniem ataków, jedynie Bartek dawał jakoś radę. Wreszcie Andrea zmienił Zibiego na Kubę Jarosza i w 4 secie zaczęła się prawdziwa, walka. Mój wspaniały idol się rozstrzelał i raz po raz sypał albo asami albo atakiem nie do obrony, za to właśnie go uwielbiałam, do Niego dołączył Kuba z Winiarem i to Oni poprowadzili drużynę do zwycięstwa w tie-breaku  3-2 dla Polski. Nagroda MVP oczywiście dla Bartka, gdyby nie poderwał drużyny do walki skończyłoby się to kolejną porażką. Nareszcie nastąpiło przełamanie tej fatalnej passy. Szczęśliwa położyłam się spać. Jutro kolejny mecz mam nadzieję ze za 3 punkty, bo potrzebujemy tej wygranej.  Rano jak wstałam mój tata zaczął dyskutować o wczorajszym meczu
-widziałaś to wczoraj? Oni mają więcej szczęsna niż rozumu…. Już im nie wiele brakowało, żeby przegrać 3-1
- ale wygrali 3-2 i to się liczy
- ale czy ty widziałaś jak Oni grali
- tak widziałam… ale ty chyba nie oglądałeś tego meczu co ja !
-oj dziecko dziecko ty się chyba na tym wogóle nie znasz…
- a ty się niby znasz tak ?
-no jak ja grałem w siatkę to ciebie jeszcze nawet w planach nie było
-hahaha chyba pomyliłeś siatkówkę z siedzeniem przed telewizorem- zironizowałam
-wtedy nie było telewizorów ! i wiecej czasu spędzało się na dworze grając w siatkę
-oj chciałabym to widzieć jak grałeś… powiem Ci że teraz hejtujesz naszą drużynę, a skoro tak dobrze grałeś to czemu ty nie jesteś naszym reprezentantem ?
- bo wtedy nie było takich możliwości  jak teraz, na kształcenie się w sporcie
-tak tak mów mi jeszcze bo mam dreszcze…. Oni nas reprezentują, bo robią to najlepiej i dowodem na to była wczorajsza postawa Bartka, Kuby i Michała, o ile wiesz o kim mówię
-dobra skończcie tą dyskusję, bo tata to robi tylko po to żeby Cię zdenerwować- odezwała się mama
- no i mu się to udało – odpowiedziałam
  Popołudnie spędziłam czytając książkę, bo przez cały rok szkolny to za dużo czasu na to nie miałam.
Wreszcie o 19 zaczęło się studnio przed meczowe, a o 20.15 mecz. Pierwszy set niestety przegraliśmy ale 3 kolejne padły naszym łupem i wreszcie mogliśmy się cieszyć wygraną za 3 punkty. Byłam przeszczęsliwa, bo wracała ta moja najlepsza drużyna, dla której było warto poświecić kilka nocy, aby oglądać ich zmagania. Później jeszcze pomeczowe studnio i słowa Winiara: "Na pewno nie nie pobijecie Ergo Areny"
- No to się jeszcze zdziwicie – pomyślałam.  Około 23.30 położyłam się spać. O północy usłyszałam dźwięk sms-a „ Były straszne korki i dopiero koło 12 dojechaliśmy do Bełchatowa. Mam nadzieję, że nie obudziłem Cię tym smsem, ale wczesniej miałem tyle na głowie, ze zapomniałem napisać. Buziaki”
„ Niestety, ale mnie obudziłeś. Dobrze, że chociaż teraz dałeś znać ze dotarliście bo już się martwiłam”
„oj przepraszam, ale Ola wpadła i musieliśmy szczerze porozmawiać, więc Nam trochę zeszło. Śpij dalej… Słodkich snów”
Na to już nie odpisałam, tylko przekręciłam się na drugi bok i zasnęłam.


Wreszcie nadszedł 5 lipca 2013 roku. Od samego rana chodziłam jak nakręcona.  Umówiłam się z moim chrzestnym, ze przyjedzie po mnie o 19. Ja oczywiście już godzinę wczesniej byłam gotowa tak na wszelki wypadek. O 19.45 siedziałam już na swoim miejscu w Katowickim Spodku. Byłam chyba najszczęśliwszą osobą na świecie. Spotkanie było strasznie emocjonujące, a trzeci set to prawie doprowadził mnie do łez, ale mimo wszystko wygraliśmy z USA i nasze drzwi do Final Six nadal są otwarte. Wprawdzie mogło być 3:0 lub 3:1 ale 3:2 też da się przeżyć. Po meczu oczywiście czas na autografy. Pierwszy jaki zdobyłam to od Andrzeja Wrony. Później Grześka Kosoka i Piotrka Nowakowskiego, którego też strasznie lubię. Spotkałam też Zatiego, z którym się przywitałam buziakiem w policzek i pogratulowałam wygranego meczu. Wszystkie „fanki” zjadały mnie wzrokiem, ale mnie to jakoś nie przejęło. Wreszcie dopadłam Bartka i poprosiłam o autograf na koszulce, a później na rysunku przeze mnie zrobionym powiedział, że na rysunku jest ładniejszy niż w rzeczywistości, a ja już nie zdążyłam tego skomentować bo przyszła ta jego dziewczyna i zaczęli się przytulać i całować tak na oczach wszystkich… ledwo co odzyskałam mój rysunek i marker. Odwróciłam się na pięcie, szybko schowałam teczkę do torby i wybiegłam ze Spodka.  Trudno życzę im szczęścia, ale ciężko mi się na to wszystko patrzyło.
Położyłam się spać około 1 w nocy, ale emocje z meczu nie dawały mi zasnąć.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Piąteczka !

Czas niesamowicie mi się dłużył. Wreszcie nadszedł dzień zakończenia roku. Cieszyłam się bo będę miała spokój na 2 miesiące od tej szkoły. Ubrałam się w miętową sukienkę i żakiet. Musiałam wyglądać wyjątkowo, bo z racji czerwonego paska na świadectwie miałam wyjść na środek i odebrać swoje świadectwo z rąk Pani dyrektor przy całej szkole. O 12.30 opuściłam mury tego budynku i nie zamierzałam tam wracać aż do września. Całą klasą poszliśmy jeszcze na lody, bo niestety z połową z nich we wrześniu już się nie zobaczę.  Na 17 byłam umówiona z Anitą i kilkoma koleżankami na wyjście na miasto. Szybko zleciało i już musiałam wychodzić. Tym razem postawiłam na krótkie spodenki i t-shirt.  Około 18 dostałam smsa od Kłosika „ hej! Jak tam zakończenie roku szkolnego? Co porabiasz ? „
Nie zastanawiając się wiele odpisałam „ nic wielkiego jestem z koleżankami na mieście”.
I po chwili dostałam powrotną wiadomość „ co to się robi na mieście? Pamiętajcie, że nie jesteście jeszcze pełnoletnie… przydałaby się jakaś opiekaJ
„Jakoś sobie damy radę…. Niestety nie ma się kto nami zaopiekować bo ciebie tutaj nie ma” – odpisałam.
Teraz siedziałyśmy w ogródku przy jednej z najlepszych pizzerii w mieście, musiałyśmy być najedzone przed zabawą. Wtedy za swoimi plecami usłyszałam jakiś męski głos:
- chciałaś więc oto jestem ! – szybko odwróciłam się za siebie i ujrzałam nikogo innego jak Kłosika z Zatorem
- co … co.. co wy tu robicie – wydusiłam
- jąkasz się jak jakaś hotka co to nas pierwszy raz w życiu na oczy widzi- zaśmiał się Karol, przez co od razu wróciły mi zdrowe zmysły
- Panie Kłos nie przeginaj Pan! Więc mogę się dowiedzieć co Wy tutaj robicie
- dobrze dobrze ale po kolei to jest Paweł, mój klubowy kolega
- no co ty nie powiesz… serio ? nie wiedziałam ! – zaśmiałam się, a ze mną pozostałe dziewczyny
- Paula nooo
- dobra okej ja Was sobie przedstawię, ale potem od razu mówicie mi skąd się tu wzięliście – wymieniałam po kolei imiona dziewczyn- to jest Anita, Ola, Karina, Klaudia, Aga i Magda a ja jestem Paula
- przecież wiem – odezwał się znowu Karol
-wiem ze ty wiesz, ale Paweł może nie wie? …. Dobra co wy tutaj robicie mówcie wreszcie!!
-Więc my trenujemy wszyscy razem  w Spale,  część chłopaków wróciła z Francji do Bydgoszczy, a my dostaliśmy wolne wiec Karol namówił mnie  na przyjazd tutaj- wyrecytował Zati
- okej, ale nie woleliście spędzić tego czasu z dziewczynami a nie przyjeżdżać do nas- odezwała się Anitka, bo pozostałe siedziały jak słupy soli
-yyy no ja nie mam dziewczyny- powiedział Pezet
-no a mi z Olką też się kiepsko układa więc wolę wasze towarzystwo
- no dobra chłopaki tak czy inaczej miło, ze jesteście… zjedzmy coś i chodźmy się dobrze bawić!!
Pochłonęliśmy nasze ulubione pizze i poszliśmy na rynek, gdzie był koncert z okazji zakończenia roku szkolnego. Zabawy było co nie miara. Około 2.30 w nocy wróciłam do domu. Pod same drzwi odprowadził mnie Karol, bo reszta dziewczyn szybciej skończyła zabawę i zostałam tylko ja z Anitką, którą właśnie do domu odprowadzał Zati.

 Rano wstałam po 10 i nadal byłam nie wyspana, a na popołudnie umówiłam się z Karolem, na spacer, bo wieczorem musi wracać.  Szybko coś zjadłam i zabrałam za sprzątanie. Do 13 zdążyłam ogarnąć cały dom. Nawet łatwo poszło. Zjadłam obiad i szykowałam się na spacer.  Ubrałam krótkie spodenki i do tego cienką koszulę na ramiączkach.  Punktualnie o 16 Karol był pod moimi drzwiami. Na powitanie dostałam mały bukiecik.
- Ładnie wyglądasz –usłyszałam
-dziękuję za komplement, ale uważaj bo się zarumienię
-oj sama prawda przecież !
- dobra to idziemy do parku ? – zapytałam
- no okej, ale później do jakiejś dobrej cukierni
- jak chcesz, ale ja nie jem słodyczy !
- a to dlaczego ?
- a bo mam taki kaprys… - zaśmiałam się
- no to go zmienisz…
Poszliśmy do parku usiedliśmy na ławce, rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Muszę przyznać, że czas spędzany z nim strasznie szybko mi mijał. Karol upierał się przy pójściu do kawiarni więc nie miałam wyjścia i wmusiłam w siebie malinowy deser, który okazał się być przepysznym.
Opuściliśmy kawiarenkę i szliśmy w stronę mojego domu.
- wiesz, mimo że krótko się znamy bardzo cię polubiłem
- ja Ciebie też – uśmiechnęłam się szczerze
- muszę Cię poznać z Olą, bo jest strasznie zazdrosna, a przecież, na razie nie ma o co prawda?
- na razie?
- no tak, bo nie wiemy co będzie w przyszłości
- no tak w sumie racja, chętnie ją poznam…
- to może przyjedziesz do Nas w przyszły weekend?
- yyy… chętnie. Tylko jest jeden problem w piątek, 5 lipca jadę na mecz do Spodka
- aha okej. To może jakoś w sierpniu się zgadamy?
- no pewnie, przecież zawsze możemy się zdzwonić, albo coś
-okej to jesteśmy umówieni i w te wakacje musisz przyjechać do Bełka… a teraz musze lecieć bo Paweł mnie zabije jak o 18 nie wyjedziemy w drogę powrotną
- no dobra to do zobaczenia – przytuliłam go, a w zamian dostałam buziaka w policzek… Przeszedł mnie dziwny dreszcz…. W prawdzie to nie był Bartek, ale jakby nie było siatkarz, obiekt westchnień innych nastolatek, a ja dostałam od niego buziaka… dziwne, ale miłe uczucie
-pa  – powiedział wysyłając buziaka w powietrzu
________________________________________________________
Jest Was coraz więcej. Powoli, ale przektoczyliśmy 150 wyświetleń. Dziękuję Wam za to <3 Mam nadzieję ze mój blog jeszcze bardziej Was pochłonie :) 
P.S czekam na komentarze ! 

piątek, 19 lipca 2013

Cztery :>

 W poniedziałek rano musiałam wstać i iść do szkoły, a po lekcjach musiałam zostać żeby poprawić oceny, bo przecież zbliża się koniec roku.  Zajęcia skończyły się około 15.30 szybko pognałam do domu przeprałam się w mój ulubiony zestaw kibica i pobiegłam na halę gdzie już czekała moja koleżanka. Po gładko wygranym meczu 3-0 postanowiłyśmy  poczekać na chłopaków i się z Nimi pożegnać w końcu z każdym z nich spędziłam chociaż 5 min na rozmowie, a poza tym było to już nasze ostatnie spotkanie w moim mieście. Po meczu podeszłyśmy do chłopaków i bardzo im gratulowałyśmy. Chłopaki się powoli zbierali do szatni, a ja dalej rozmawiałam z Karolem, teraz już sama bo  Anita musiała wracać do domu.  Dochodziła już 21.00 i robiło się ciemnawo więc Karol zaproponował ze mnie odprowadzi do domu. W sumie nie protestowałam, bo boję się sama wracać wieczorami do domu. Około 21.30 byliśmy już pod moim domem. Nie chciałam się z nim rozstawać, naprawdę fajnie mi się z nim rozmawiało, ale wiedziałam, że za chwile wszystkie moje sąsiadki będą w oknach. Jeszcze raz mu pogratulowałam i przytuliłam ( na nic wiecej sobie nie pozwalałam, bo wiedziałam, że ma dziewczynę i nie chcę mu psuć związku, a poza tym i tak prędko się nie zobaczymy, wiec już jako jego koleżanka mogłam go wyprzytulać). Gdy miałam już odchodzić usłyszałam tylko:
- zaczekaj mam coś dla ciebie – z torby treningowej wyciągnął swoją oryginalną koszulkę i mi ją podarował- to żebyś o mnie nie zapomniała!- dodał
- Jak mogłabym o tobie, o Was zapomnieć! Przecież to nierealne.- Jeszcze raz go przytuliłam- Ale za prezent dziękuję i mam nadzieję ze się jeszcze kiedyś spotkamy.
- JA też mam taką nadzieję, ale teraz już wiem gdzie mieszkasz wiec jak nie spotkam cię na meczu to przyjadę w odwiedziny
- Tak jasne bo cie Ola wypuści do jakiejś obcej laski, na pewno ! – zaśmiałam się
- Jak będę chciał to i tak przyjadę i nie będzie miała nić do gadania, bo to moja sprawa z kim się zadaję.
- Ale mi też by się nie podobało jakby mój chłopak umawiał się z jakimiś dziewczynami co poznał na meczu i do tego jeszcze 17- letnimi
- Dobra, dobra to i tak będzie moja decyzja, a to że macie 17 lat nic nie znaczy. Bo wyglądacie i zachowujecie się jak dojrzałe kobiety! – uśmiechnął się najmilej jak tylko potrafi
- okej dziękuję za miłe słowa ale ja już będę lecieć… to pa J - pomachałam mu na pożegnanie, a on oczywiście szeroko się uśmiechnął.
Gdy weszłam do domu mama z siostrą zadręczały mnie pytaniami. Oczywiście nie mówiłam im wszystkiego, bo jakby wiedziały o czym tak długo rozmawialiśmy przed domem i o wczorajszym spotkaniu to już na pewno nie pojechałabym w życiu na żaden mecz. Usłyszałbym tylko ze nie, bo mnie jeszcze jakiś poderwie, zakocham się, potem będę z brzuchem latała, a na końcu mnie zostawi. Wiec lepiej jak nic nie wiedzą. Pokazałam im tylko koszulkę, z której wypadła jakaś karta, oczywiście moja siostra próbowała się do niej dorwać ale byłam szybsza. Niestety Karolina- moja siostra- nie omieszkała powiedzieć o wszystkim mamie i znowu zaczęły się pytania. Powiedziałam tylko ze to była jakaś kartka Karola i nie będę jej czytała bo to nie moja sprawa. Po długim zadręczaniu mnie pozwoliły mi iść się położyć.
Przed snem przeczytałam jeszcze wcześniej schowaną kartkę, na której był numer telefonu i krótka notatka „ Mam nadzieję ze prezent ci się spodobał i niebawem się odezwiesz. Buziaki, Kłosik.”
Nie no uwielbiam tego faceta- pomyślałam i poszłam spać, bo było już dosyć późno, a jutro jak codziennie trzeba było iść do szkoły.
Obudziłam się o 6.15 zjadłam śniadanie, ubrałam się i wyszłam do szkoły. Dzień jak co dzień, jednak coś go różniło do pozostałych. Rano koło 10 wysłałam Karolowi sms „ prezent jest super, ale wykorzystam go dopiero jak pojadę na mecz gdzie będziesz grał. Miłego dnia. Paulina”.
Po chwili dostałam odpowiedź „ cieszę się bardzo, że się odezwałaś, teraz z pewnością dzień będzie jeszcze lepszy”. Po przeczytaniu tego smsa strasznie się zawstydziłam, przecież on ma Olę, a my znamy się zaledwie 3 dni. Po lekcjach poszłam z Anitą na spacer i wszystko jej opowiedziałam.
-wiesz… nie chciałam ci tego mówić, ale podczas meczy ciągle cię obserwował i nie mógł wzroku od ciebie oderwać, nawet wtedy jak byliśmy w klubie, ty tego nie zauważyłaś, ale on zamiast oglądać mecz ciągle przyglądał się tobie.- wykrztusiła prawie jednym tchem moja przyjaciółka
- ale przecież on ma dziewczynę, kochają się i wyglądają na szczęśliwych, nie chcę, nie mogę im tego zepsuć!!
-Paula przecież to nie twoja wina…. Jeszcze się nic nie stało więc nie masz się czym przejmować, ale musisz być na to przygotowana, że mogłaś mu się spodobać, w końcu jesteś bardzo ładna.
- tak, tak jasne… obiecanki cacanki a głupiemu radość.
- myśl sobie co chcesz, ja i tak wiem swoje.
- dobra ja już musze iść pa –  zmierzałam w kierunku drzwi wejściowych do domu
- okej, jak cos to wiesz gdzie mnie szukać

 Kolejne dni mijały praktycznie tak samo. Coraz więcej pisałam z Karolem, ale wydawało mi się to coraz bardziej normalne.

Nadszedł kolejny weekend i zmagania naszych chłopaków. Tym razem z francuzami, ale niestety w piątek nie poszło tak jakbyśmy chcieli. Przegraliśmy 3:0 z Francuzami, teoretycznie najsłabszą druzyną w naszej grupie, ale trudno w niedzielę się odkujemy i pokażemy na co nas stać. Sobotę jak zwykle spędziłam na sprzątaniu i popołudniowych zakupach. Już nie mogłam się doczekać aż w niedzielę wybije godzina 18.00.  W nocy nie umiałam zasnąć martwiłam się o naszą drużynę, widać ze nie są w takiej formie jak rok temu. Wreszcie nawet nie wiem o której zasnęłam. Rano obudziłam się po 10 i całe popołudnie snułam się po domu nie mogąc znaleźć sobie miejsca. Wreszcie zasiadłam przed telewizorem i oglądałam zmagania naszych orzełków. Niestety znowu przegraliśmy przegraliśmy 3:1. Strasznie płakałam mamy tylko 3 punkty i jesteśmy najsłabsi w tabeli. Jak widziałam miny chłopaków po meczu to aż serce mi się krajało… Trudno stało się teraz musimy czekac do następnego weekendu na mecze w Bydgoszcy i w Gdańsku. 

sobota, 13 lipca 2013

Trójka :)

Urodziny zaczęły się punktualnie o 16.00. Pierwszym gościem był mój chrzestny z rodziną, od którego dostałam piłkę Miksę z podpisami całej kadry. Nie wierzyłam własnym oczom!
- Jak ty to zdobyłeś ? – zapytałam nie potrafiąc powstrzymać  wielkiego banana na twarzy
- Mam swoje sposoby – uśmiechnął się prawie tak szeroko jak ja
Później przyszły moje kuzynki, z różnymi siatkarskimi gadżetami typu biało-czerwony szalik. Teraz to już w ogóle byłam najszczęśliwsza na świecie ! Do pełni szczęścia brakuje mi tylko biletu na mecz.
W końcu przyszła kolej moich rodziców.
- Paulinko ! Wszystkiego najlepszego! Spełnienia wszystkich marzeń! –mówiła mama
- Dobra kończ już tą przemowę- ponaglał ją tata. A ja się tylko do nich obu uśmiechałam.- dobra córuś Baw się dobrze ! – i dostałam do ręki małe prostokątne pudełeczko. Nie zrozumiałam ostatnich słów mojego tatusia, ale po otwarciu pudełeczka wszystko stało się jasne !
-AAAAAAAAA- krzyczałam – mam 2 bilety w pierwszym rzędzie na mecz Polska USA w Katowicach! – biegałam po domu krzycząc, a goście się tylko ze mnie śmiali i czekali aż się w końcu uspokoję.

Równo 17.40 zasiadłam przed telewizorem w mojej nowej koszulce i z gadżetami w ręku. Wiernie kibicowałam naszym nawet jak przegrywali darłam się tak, ze pewnie słyszeli mnie na drugim końcu polski. Mecz był bardzo zacięty. Brazylia nie jest łatwym przeciwnikiem ale przecież Polska jest najlepsza ! Pokonaliśmy ich w 5 secie wygrywając 15:12 a w całym meczu 3:2 . Wtedy to dopiero szalałam. Goście aż zatykali uszy, ale nie mogłam powstrzymać emocji. Wreszcie się ogarnęłam i wróciłam do rodziny. Około 22.00 wszyscy zbierali się do domu, a ja z mamą sprzątałam po całej imprezie.
  Około 23.15 weszłam na facebooka żeby podziękować wszystkim za życzenia, ale to co tam zobaczyłam doprowadziło mnie do łez -oczywiście z radości. Od dzisiaj reszta naszej reprezentacji, która nie gra w LŚ jest w moim rodzinnym mieście ! I do tego jeszcze przez trzy kolejne dni będą grali mecze…
- to są moje najlepsze urodziny w życiu! – krzyknęłam na cały dom.
Jak już się uspokoiłam poszłam do mamy zakomunikować jej, ze jutro i przez kolejne dni będę chodziła na mecze. Oczywiście nie zdziwiło jej to wcale. W końcu po dniu pełnym wrażeń położyłam się spać ! 

Następnego dnia wstałam około 10.30 z bardzo pozytywnym nastawieniem. Zjadłam śniadanie odwiedziłam fejsbusia i napisałam do mojej przyjaciółki czy idzie ze mną na mecz. Oczywiście dostałam pozytywna odpowiedź bo Anitka tak samo kochała siatkówkę jak ja.
Zjadłam obiad i około 15.30 zaczęłam się zbierać żeby zdążyć na 17.00 bo jeszcze musiałam dojść na halę. Równo o 17.00 razem z Anitką stałyśmy na trybunach i słuchałyśmy hymnu. Chłopaki grali wspaniale widać było ze są wstanie zostawić serce na boisku. 2 pierwsze sety gładko wygraliśmy ale później zaczęły się schody. Niestety końcowy wynik nie był zadawalający dla nas… 3-2 dla Rosji, ale oczywiście podziękowaliśmy naszej reprezentacji najlepiej jak tylko potrafiliśmy. Część kibiców opuściła już halę ze smutnymi minami, a my jak na prawdziwych kibiców przystało czekałyśmy na autografy.
Udało mi się dostać od kapitana drużyny  Grzegorza Łomacza, Bartosza Krzyśka i Karola Kłosa. Z nim porozmawiałyśmy trochę dłużej, bo świetny z niego człowiek ( z resztą cała nasza reprezentacja jest megaaa zabawna). Jak już miałyśmy zbierać się do opuszczenia hali powiedziałam do Pan Karola, a nie przepraszam zapomniałam ze przeszliśmy na TY (bo przecież jak On to powiedział nie jest aż tak dużo starszy od Nas), że wieczorem liczę na jakiś post na fejsie.  Na odchodne usłyszałam tylko „ nie omieszkam się odezwać”.

Jak wróciłam do domu byłam tak szczęśliwa, że poznałam Ich wszystkich, ze nie w głowie mi było zrobienie sobie kolacji, czy wzięcie ciepłej kąpieli, a dochodziła już 21.30. Gdy emocje opadły po 22.00 szybko zjadłam jednego Tosta z serem i pomaszerowałam do łazienki, by wziąć długą kąpiel. Faktycznie była długa bo na zegarze dochodziła 23.20. Położyłam się do łóżka i odtwarzałam w myślach sobie cały dzisiejszy dzień i wtedy przypomniałam sobie o tym ze po powrocie do domu nie odwiedziłam facebooka. Szybko wygrzebałam się z łóżka i odpaliłam laptopa. Niebawem byłam na profilu Karola, ale to co ujrzałam przerosło moje oczekiwania:
„ Jak wiecie dzisiaj graliśmy mecz towarzyski z Rosją i niestety przegraliśmy 3-2. Z boiska schodziliśmy ze smutnymi minami, ale pewne dwie bardzo ładne dziewczyny, które serdecznie pozdrawiam poprawiły Nam humory.  Mam nadzieję że będziecie jutro na meczu i znowu się spotkamy. Pozdrowienia dla wysokiej brunetki i nieco niższej blondynki. :) ”

Z uśmiechem na ustach położyłam się spać i zasnęłam jak dziecko.

Następnego dnia rano chodziłam po domu uśmiechnięta jak małe dziecko. O 17.00 szłam na kolejny mecz, a później o 20.15 czekał mnie maraton przed telewizorem i kibicowanie naszej druzynie narodowej w rozgrywkach Ligi Światowej 2013. O 11.30  poszłam do kościoła. Po powrocie zjadłam szybko obiad i usiadłam do lekcji, bo wiedziałam, że później mogę nie mieć czasu.  Tak jak poprzedniego dnia  ok. 15.30 odłożyłam książki i zaczęłam zbierać się na mecz.
Mecz trwał 2,5 godziny, był bardzo zacięty, ale po ciężkim boju chłopaki wygrali 3:2. Postanowiłyśmy z Anitą ze pójdziemy po resztę autografów, a później wrócimy do domów na oglądanie LŚ. Niestety albo nawet stety nasze plany się zmieniły, bo podczas kolekcjonowania reszty autografów spotkałyśmy Karola i Damiana Wojtaszka, którzy podsłuchali naszą rozmowę o tym, ze zostało nam już mało czasu i musimy się zbierać, bo inaczej nie zobaczymy początku meczu i zaproponowali Nam żebyśmy się wybrały z nimi do jednego zklubów, w którym zorganizowano strefę kibica.
Szybko podjęłyśmy decyzję ze to jest dobra propozycja i trzeba było poinformować o tym rodziców ale jak ? Postanowiłam zadzwonić do mamy
- hej mamuś ! – powiedziałam słodko
- no hej Paulina coś się stało ?
- nie, no ale wiesz mamo, bo jest taka  sprawa, czy mogłabym iść do Anity pooglądać mecz razem?
- no nie wiem czy to jest dobry pomysł!
-No mamo wrócę od razu po zakończeniu meczu. Obiecuję !
- no dobrze…. Ale pamiętaj ze jutro idziesz do szkoły!
-dobrze, dobrze. Pa… kocham cię!
- No ja ciebie też. Bawcie się dobrze. – zakończyła rozmowę  mama.
- Dobra mam zgodę na wyjście, ale po zakończeniu muszę szybko wracać do domu. Więc jak idziemy?
- No pewnie my jesteśmy gotowi, czekaliśmy tylko na Was.
Szybko poszliśmy do tej restauracji zamówiliśmy cos do jedzenia i picia ( oczywiście bezalkoholowe) i zaczęliśmy oglądać.
Niestety tym razem Brazylijczycy okazali się lepsi, przegraliśmy 3:2. Nie poddaliśmy się bez walki i za to kocham naszą drużynę. Wszyscy z dziwnymi minami zakończyliśmy nasze spotkanie i wróciliśmy do własnych domów.
Ja szybko wzięłam prysznic i poszłam spać.

sobota, 6 lipca 2013

Dwójka :)


Cała sobotę i niedzielę spędziłam na nauce chemii i fizyki bo miałam sprawdziany w czwartek i piątek, którego już nie mogłam się doczekać nie z racji tego ze będzie sprawdzian, ale dlatego że jest to dzień moich urodzin, a poza tym moja kochana drużyna narodowa gra pierwszy mecz Ligii Światowej w tym roku.

Czas  strasznie szybko mi leciał przez ten tydzień. Pewnie dlatego ze w każdej wolnej chwili przygotowywałam się do sprawdzianów.  w czwartek już nie mogłam wysiedzieć na lekcjach a o pisaniu tego sprawdzianu to już nawet nie wspominam, mimo ze chemia to mój ulubiony przedmiot.
W końcu moja kochana wychowawczyni nie wytrzymała :
- Paulina co ty dzisiaj taka nie swoja jesteś? Ciągle jesteś rozkojarzona i nie słuchasz o co cię pytam!
- Ależ ja słucham tylko zastanawiam się co odpowiedzieć.- starałam się jakoś z tego wybrnąć
- A więc o co cie przed chwilą pytałam ?
-O to dlaczego jestem taka rozkojarzona…
- Paulina ! wiesz ze pytam o to wcześniejsze!
- No dobrze, przyznaję nie umiem się na niczym skupić, ponieważ jutro mam urodziny a nasza reprezentacja siatkówki gra pierwszy ważny mecz…
- Ta zaś z tą siatkówką ! – odezwała się już Wam dobrze znana postać z mojej klasy
- Tak zaczynam bo to jest najlepszy sport na świecie, a nie bieganie po murawie za piłką….
- Oj Paula nie zaczynaj ze mną..!
- Ja? A to ja zaczęłam najeżdżać na siatkarzy ?
- Ja zacząłem bo ich nie lubię!
- pfff. To masz pecha !
- Dosyć przestańcie  już … zaraz zaprowadzę was do dyrektora jak się nie uspokoicie…- zdenerwowała się  Pani Czajka
- Przepraszam – powiedziałam – ale to jest dla mnie naprawdę bardzo ważne a on się mnie czepia
- nie chcę słuchać niczyich tłumaczeń jak chcecie to się kłócicie po szkole a nie tutaj…- powiedziała i zadzwonił dzwonek. Jest nareszcie koniec szkoły mogę wracać do domu do fizuni<3

Po powrocie do domu od razu zaczęłam się uczyć bo Pani nawet w dzień moich urodzin mi nie odpuści…  o godzinie 21.30 byłam już tak obkuta, że chyba nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć na tym sprawdzianie. Zamknęłam książki, spakowałam się i poszłam zrobić sobie kolacje- bo jak reszta mojej rodziny jadła, to ja wkuwałam.  O 22.00 szybko się wykąpałam i położyłam do łóżka. Jutro ciężki dzień przede mną.

Wstałam jak zwykle o 6.15 ale z bardzo pozytywnym nastawieniem w końcu dzisiaj zagrają najlepsi faceci na całym świecie!  Nawet to ze mam urodziny nie robiło na mnie takiego wrażenia jak ten mecz. Zjadłam śniadanie i ładnie się ubrałam bo jakby nie było to dzisiaj mam święto i mam nadzieję ze podwójne. Jak zwykle poszłam na autobus, ale gdy do niego wsiadłam i nigdzie nie było moich koleżanek bardzo się zdziwiłam.
- Pewnie Ciołki zaspały, ale tak obie? Dziwne.- pomyślałam.
O godzinie 7.45 byłam w szkole. Pierwsza lekcja- wf. Kocham to!! Weszłam na naszą szkolną halę, a tam nikogo nie było oprócz naszej nauczycielki. Przeszłam po wszystkich szatniach i nic ani żywego ducha… To stawało się coraz dziwniejsze… Oczywiście się nie przebierałam bo co sama będę robiła.
O 8.15 Pani powiedziała ze musi iść po coś do osobnego budynku naszej szkoły i zapytała czy idę z nią. Zgodziłam się bo co miałam sama robić na hali. Posłusznie poszłam za naszą Panią z wf-u na aulę gdzie była cała szkoła wraz z moją klasą…
- No ładnie wszyscy wiedzieli o jakiejś akademii a mi nic nie powiedzieli, no co za ludzie! Zabiję ich na przerwie!!! – zaklinałam w myślach
Wreszcie na środek wyszła jedna z moich koleżanek i zaczęła przemówienie:
- Cześć wszystkim ! zebraliśmy Was tutaj, bo nasza koleżanka Paulina Konieczna z klasy 1b ma dzisiaj urodziny i chcemy jej złożyć życzenia.  Paulinko wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczecią, braku kontuzji i żebyśmy w przyszłości mogli Cię oglądać w biało-czerwonych barwach. A teraz STO LAT STO LAT! – i wszyscy zaczęli śpiewać, a mi się aż łezka w oku zakręciła ze wzruszenia. Nie wiedziałam ze są zdolni do czegoś takiego, ale i tak najlepsze dopiero nadeszło.
Przewodnicząca klasy wstała wzięła mikrofon i teraz ona zabrała głos:
-skoro dzisiaj masz urodziny, a my tak jakby jesteśmy twoimi gośćmi to nie wypada bez prezentu. Więc proszę to dla ciebie od całej naszej klasy. – i podała mi małą torebeczkę – wszystkiego się tam spodziewałam, ale one jednak przeskoczyły moją wyobraźnie.
Z torebeczki wyjęłam koszulkę Bartka ! I to oryginalną tyle, ze bez podpisu… bo stwierdziły ze podpis sobie sama zdobędę- w tym momencie rozpłakałam się na dobre. Jak już się uspokoiłam wzięłam mikrofon i tym razem ja mówiłam do całej szkoły ( mimo ze zawsze się tego obawiałam):
-Cześć Wam ! wiem ze część z Was wcześniej nawet nie wiedziało jak mam na imię, ale dziękuję Wam za to, że przyszliście i za to wspaniałe STO LAT ! A wam moja kochana klaso bardzo dziękuję za prezent, naprawdę się nie spodziewałam i naprawdę nie trzeba było! A co do podpisu to nie wiem kiedy go zdobędę bo nie jadę na żaden mecz- posmutniałam – ale mimo wszystko jesteście NAJLEPSZĄ KLASĄ NA ŚWIECIE , ZRESZTĄ TAK JAK NASI SIATKARZE !

Na przerwie przed fizyka wyściskałam główne pomysłodawczynie.
Fizyka – sprawdzian. Pani powiedziała ze jeżeli nie chcę nie musze tego pisać, ale jak już się nauczyłam i tyle czasu kułam to czemu nie ? Nawet był dosyć łatwy o dziwo! Było jeszcze kilka lekcji, ale nauczyciele zajmowali się wystawianiem ocen lub odpytywaniem tych, którzy mieli nie jasną sytuację.
O 14.15 pożegnałam się z moją najwspanialszą klasą i wróciłam do domu około 15.00.  miałam godzinę żeby się ogarnąć i pomóc mamie w przygotowaniach. 
______________________________________________________________
Jest kolejny rozdział :)
wczoraj byłam na meczu w Spodku było niesamowicie *.* Pozdrawiam wszystkich, którzy też kibicowali na trybunach, a tak poza tym to czy ktoś z Was czyta te powoli rozwijające się rozdziały ?