sobota, 30 listopada 2013

piętnastka !

- Halo? – w słuchawce było słychać łagodny damski głos
- Dzień dobry Pani. Nazywam się Piotr Nowakowski i jestem reprezentantem Polski w siatkówce, a zarazem przyjacielem Pani córki. Chciałbym….
- O rany czy z Pauliną jest coś nie tak? Coś jej się stało?
- Nie nie spokojnie. Pani córka jest cała i zdrowa! Proszę się nie martwić.
- Więc w jakiej sprawie Pan dzwoni?
- Chciałbym się Pani zapytać, czy zgodziłaby się Pani na zostanie Pauliny w Spale do jutra?
- Słucham? Nie ma mowy… Miała wrócić dzisiaj !
- Tak wiem, ale bardzo Panią proszę ! Jutro osobiście odwiozę Pani córkę do domu, Paulina będzie bezpieczniejsza niż w pociągu i ja będę spokojniejszy, wydaje mi się, że Pani też.
- Ale przecież Wy znaczy Panowie tam trenują, nie będzie przeszkadzała?
- My mamy trening dzisiaj o 16.30 będzie mogła iść z Nami i siedzieć na trybunach, a może trener nawet się zgodzi, żeby z nami zagrała.
- A co z jej przyjaciółką?
- Za chwilę zadzwonimy do jej mamy i zapytamy czy zgodzi się aby została.
- Dobrze ja się zgadzam, ale proszę przekazać Paulinie, że pogadanka jej i tak nie ominie.
- Oczywiście przekażę, lecz w takim razie pogadanka nie ominie nas obu. – powiedział puszczając do mnie oczko. – Dziękuję Pani bardzo za rozmowę i za to że się Pani zgodziła. Nie będę już więcej Pani zabierał czasu. Do widzenia.
- Dziękuję, że zaopiekuje się Pan moją córką. Do widzenia.

Jeeest ! Otrzymałaś zgodę na pozostanie tutaj. Nie musisz mi dziękować ! – powiedział pewny siebie Piter
-Wcale nie zamierzałam ci dziękować !
- Oj wredna jesteś nooo. Dobra Pawełku teraz twoja kolej.

- Dobra teraz cisza, bo ja dzwonię ! – odezwał się Paweł
- Tak słucham? Beata Wilczyńska.
- Dzień Dobry Pani. Nazywam się Paweł Zatorski i jestem reprezentantem kraju w siatkówce, aktualnie przebywam na zgromadzeniu w Spale.
- Tak i co w związku z tym ?
- Mam do Pani pewną prośbę, a mianowicie czy Pani córka Anita mogłaby zostać w Spale na noc?
-Ależ czy Pan oszalał? Ja pana wcale nie znam i mam Panu powierzyć moją córkę? Nie ma mowy!
- Bardzo Panią proszę. Nie jestem żadnym zboczeńcem tylko sportowcem i nie skrzywdzę Pani córki.
Jej przyjaciółka Paulina otrzymała już zgodę od mamy na pozostanie tutaj. Jutro odwieziemy dziewczyny bezpiecznie do domu i chętnie Panią poznam, jeżeli Anita będzie tak serdeczna poznać mnie z Panią.
- Niech mi Pan tu nie mydli oczu. Co one znowu wymyśliły, że nie mogą wrócić dzisiaj do domu?
- One nic. To wszystko nasza sprawka. Znaczy moja Karola Kłosa i Piotra Nowakowskiego. To są nasze przyjaciółki i martwimy się o nie dlatego nie chcemy, żeby dzisiaj same wracały.
- A ja jestem jej mamą i boję się ją tam zostawić z samymi mężczyznami, którzy od kilku tygodni nie widzieli się ze swoimi dziewczynami.
- Proszę Panią ja nie mam dziewczyny i w życiu nie skrzywdziłbym Pani córki. Ani żadnej innej dziewczyny w ich wieku i w ogóle dziewczyny, która jest naszym kibicem.
- Dobrze, ale jutro chce Pana poznać i proszę powiedzieć Anicie, żeby następnym razem dzwoniła sama.
- Dziękuję Pani bardzo, bardzo serdecznie! Oczywiście ja również chętnie Panią poznam. Dziękuję jeszcze raz za rozmowę. Do zobaczenia.

Ufff udało się! Strasznie podejrzliwa ta twoja mama.
- Mnie to mówisz?  Na dużo rzeczy mi pozwala, ale pomysły to ona ma różne.
- Następnym razem masz dzwonić sama, a mnie czeka jutro miła pogawędka z twoją mamą.
- Ona chce Cię poznać?
- Tak inaczej byś nie mogła tutaj zostać!
- O matko, ale lipa…
- Daj spokój nie będzie tak źle!
- ekhemmm … wybaczcie, że przerywam Wam ta wspaniałą pogawędkę ale jest już 16 musimy się zbierać na trening Wy oczywiście idziecie z Nami – zarządził Piotrek

Po 15 minutach byliśmy już na hali. Chłopaki poszli się przebrać, a my zasiadłyśmy na trybunach.
Równo o 16.30 chłopaki zaczęli rozgrzewkę od 50 okrążeń wokół boiska. Później rozciąganie i rozgrzewka z piłkami.
- Paula pograsz z nami ? – usłyszałam Bartkowy głos
- Nie no coś ty… to jest reprezentacja, a nie jakiś młodzieżowy obóz, poza tym nie mam nawet stroju!
- O strój nie musisz się martwić. – dopowiedział Piotrek
- Nie, posiedzę z Anitą na trybunach.
- Idź idź…. Ja sobie dam radę! – tym razem zabrała głos moja przyjaciółka
- A trener co na to ?
- it’s good idea Paulina ! – usłyszałam
- Noo dobra to idę się przebrać….

Po 5 minutach stałam już gotowa na boisku. Szybka rozgrzewka i zaczęliśmy grać. Oczywiście chłopaki starali się na mnie nie zagrywać, ani nie atakować, ale mimo wszystko nie zawsze im to wychodziło.
Zerknęłam tylko w stronę trybun na Anitę i poczułam mocne uderzenie w głowę. Momentalnie osunęłam się na ziemię.
- Haloo… Halo Paula powiedz coś! Paulina słyszysz mnie? – powtarzał przerażony Piotrek
Powoli zaczęłam otwierać oczy. Na około mnie stało pełno dwu-metrowych siatkarzy. Obok mnie na ziemi klęczał Pan Bielecki, a obok niego Andrea i jeszcze gdzieś tam  była Anita.
- Ooo Paula jak się czujesz? Nie ruszaj się. Zaraz zawiozę Cię do szpitala! – mówił bez chwili oddechu Piter
- Co się stało? Gdzie ja jestem? Kim Wy jesteście?
- Paulina ty nic nie pamiętasz? – zapytał przerażony
- Nie kim Pan jest? My się znamy? Skąd Pan zna moje imię?
- Japier***e  twoja mama mnie zabije.
- hahahahahaha dobra okej, okej… Jestem Paulina Niewiadomska a ty Piotrek Nowakowski i jesteśmy na hali treningowe w Spale na zgrupowaniu kadry narodowej i chciałabym się tylko dowiedzieć, który był tak serdeczny i doprowadził mnie do takiego stanu?
- Paula nawet nie wiesz jak mnie wystraszyłaś!
- to to tooo byłem ja – zabrał głos Kuraś
- no to dziękuję Ci bardzo za to, że tak dosadnie Mi uświadomiłeś, że mam coś nie tak z głową i że postanowiłeś to coś poukładać po kolei!
- Przepraszam ja naprawdę nie chciałem… Wcale nie masz nie po kolei w głowie! – nawijał Kurek
- Tak tak, nie wiem co mnie podkusiło, żeby z Wami grać. A teraz może pomożecie mi łaskawie wstać z tej podłogi, czy mam dalej tak leżeć ?
- Już! Zaniosę Cię na krzesełka obok trenera i Olka, który przez chwilę będzie Cię miał pod kontrolą dopóki się nie przebiorę – powiedział nadal przerażony Piotrek
- Ja nie jestem niepełnosprawna ! Dam radę sama iść dostałam tylko w głowę!

- Nie dyskutuj ze mną! – wziął mnie na ręce i zaniósł na krzesełka i szybko pobiegł do szatni.

sobota, 23 listopada 2013

czternaście !

Wchodząc do pokoju zastałam całe zgromadzenie dziewczyn z obozu, które spoglądały na mnie błagalnym wzorkiem
- o co Wam chodzi?
- no jak było? Opowiesz Nam ?
- a co Wy takie ciekawskie jesteście hmm ? To chyba moja sprawa co się wydarzyło…
- Oj no nie bądź taka  !
- ja już Wam tłumaczyłam to są moi przyjaciele. To wszystko  dziękuję dobranoc.

Wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka.  Jutro mam ostatni dzień treningów a środę wracam do domu prawdopodobnie pociągiem.

Zasnęłam niemal od razu myśląc o wydarzeniach tego wieczoru. Rano obudziły mnie wpadające przez okno promienie słońca.  Było już po 7, więc szybko ubrałam letnie ciuchy i zeszłam na śniadanie. 
Na porannym treningu dostaliśmy solidny wycisk. Po południu reprezentacja uczestników obozu zmierzy się ze sztabem szkoleniowym. Czeka Nas ciężki mecz.
Równo o 16 wszyscy wstawiliśmy się na hali część osób została na trybunach, a my przebraliśmy się i powoli rozgrzewaliśmy.  Po 20 minutowej rozgrzewce zaczęliśmy mecz. Na szczęście wygrany przez Nas 3:2. Wczorajszy trening z siatkarzami, poprawił naszą grę.
Napisałam sms do Karola
„ Możesz być ze mnie dumny! Pokonaliśmy kadrę 3:2”
„No ja słyszałem, że ty jesteś zdolna… Gratuluje! Kiedy wracasz z tej Częstochowy?”
„jutro, a czemu pytasz?”
„bo się za Toba stęskniłem i chciałbym się spotkać”
„w czwartek jedziesz do spały to raczej nie prędko się zobaczymy!”
„ja coś wymyślę”
„okej… odzywaj się czasami <3”
„ o Tobie nie zapomnę !”

Wieczorem spakowałam swoje rzeczy i zeszłam na pożegnalna dyskotekę. Zabawy było co nie miara. Po 24 położyłam się spać.

Rano jak zwykle pobudka o 7 rano śniadanie, dopakowanie pewnych rzeczy i w drogę do domu.
Droga szybko minęła szczególnie, że spotkałam miłych chłopaków, którzy tak samo jak ja kochają polską siatkówkę.

Kolejne 2 tygodnie w domu minęły bardzo szybko. Czasami pisałam z Piotrkiem lub Karolem.
Umówiłam się z przyjaciółką, że w połowie sierpnia pojedziemy do Spały, co zawsze było naszym marzeniem.
23 sierpnia po 6 rano wsiadłyśmy do pociągu i jechałyśmy przeżyć kolejną wspaniałą przygodę naszego życia. Po 12 z małymi perypetiami ale dotarłyśmy na miejsce. Od razu skierowałyśmy się do ośrodka w którym tymczasowo zatrzymywali się siatkarze. Akurat zbierali się na obiad.  My jak zwykle wchodząc narobiłyśmy dużego hałasu, bo moja nie ogarnięta przyjaciółka nie zauważyła szklanych drzwi i z całym impetem uderzyła w nie swoją głową. Po prostu trudno było nie usłyszeć jej siarczystego „kur** mać”! Wszyscy siatkarzę łącznie z Andreą spojrzeli się na Nas jak na wariatki i wybuchli śmiechem.
- Paulinaaaa! Wyrażaj się !! – zaśmiał się Bartek, a ja zrobiłam się buraczana.
- To przecież nie Ja!
- Tak tak… wiem, tylko czym Cię tak zdenerwowaliśmy? Tym, że czekamy na obiad? – odezwał się Piotrek, a cała reszta znowu darli łacha.
- bardzo miło mnie witasz, no nie ma co !
- przepraszam. – zrobił smutną minkę, a po  chwili obdarował mnie soczystym buziakiem w policzek- miło Cię znowu widzieć. Jak się tutaj dostałaś?
- Normalnie pociągiem, a później autobusem, miałyśmy małe przygody, ale jesteśmy.  No własnie my!
To jest moja przyjaciółka Anita a to jest Piotrek … Nowakowski.
-Miło mi Pana poznać. Oczywiście wiedziałam jak się Pan nazywa, ale Paulina chyba zapomniała ze też kocham siatkówkę tak jak Ona – i zasdziła mi dość mocnego kuksańca w bok.
- Również mi miło Cię poznać, ale mów mi po imieniu. Teraz chodźcie poznam Was z resztą chłopaków. Paula już prawie wszystkich zna, ale Tobie Anita koniecznie musze Ich przedstawić.
Chwilę z Nimi porozmawialiśmy, lecz co chwilę po autografy podchodziły jakieś dziewczyny, które próbowały zagadać do chłopaków i mieć takie relacje jak my, ale Oni skutecznie je zbywali.
-Napijecie z Nami kawy?- zapytał Paweł
- no coś ty Pawcio! My za chwile będziemy się zbierać bo mamy pociąg powrotny o 16.
- A o której będziecie w Gliwicach? – włączył się do rozmowy Karol
- Jakoś po 21. - odpowiedziała Anita
-Nie ma mowy Wy nigdzie się stąd dzisiaj nie ruszacie ! – dopowiedział Piotrek
- Czy Wy siebie słyszycie? My mamy po 17 lat… Ubłagałyśmy rodziców o pozwolenie na przyjazd tutaj. Sam kiedyś Karol powiedziałeś, że nie wyglądamy na 17-latki, dlatego otrzymałyśmy zgodę na odwiedzenie Was. Mamy już kupione bilety powrotne, więc Wy idziecie na obiad, a my na przystanek, a później na peron.
- Właśnie dlatego, że macie po 17 lat na pewno nie pozwolimy Wam jechać! Koniec dyskusji! To my tutaj jesteśmy starsi!
- Panie Piotrze! Tak rozmawiać nie będziemy. Nie wiem o co Wam chodzi.  Po pierwsze po 21 jest jeszcze jasno, więc spokojnie wrócimy do domów. Po drugie moja mama w życiu nie zgodzi się, żebym została na noc w obcym mieście sama i po trzecie nie mamy gdzie nocować. A co to za różnica czy pojedziemy dzisiaj czy jutro?
- Różnica jest zasadnicza, bo odwiezie Was któryś z Nas więc wszyscy będziemy spokojni o wasz powrót. Nie będziesz sama w obcym mieście, bo my też tu jesteśmy i nie damy Wam zrobić krzywdy, a mamy po ponad 20 lat. O nocleg nie musisz się martwić bo możemy wam odstąpić jeden pokój. – odezwał się dotąd cichy Paweł
- hahahah Paweł o czym Ty mówisz? Wy jesteście na zgrupowaniu kadry nie możecie od tak sobie spać na podłodze lub w kilku na jednym łóżku, bo jutro musicie trenować! No własnie, a propo treningów to jak Wy chcielibyście Nas odwieść niby co?
- Tak się składa ze jutro mamy wolne ! Więc dzisiaj możemy robić co chcemy! – wtórował mu Karol
- No to jeszcze lepiej…. Zamiast jeszcze dzisiaj po treningu jechać do domów to Wy będziecie to z Nami kiblowali na ziemi lub w kilku  na łóżkach, bo my nie możemy same wracać do domu? Nasi rodzice się na to zgodzili więc koniec tematu! Jest już 15 my musimy się zbierać.
- Czy do Ciebie Paulina nie dociera, że my chcemy to zrobić dla twojego … waszego dobra?  Dzisiaj trening skończymy po 18 więc nie opłaca Nam się już jechać gdziekolwiek. Bardzo Cię proszę zrób to dla mnie i zostań ! – wreszcie głos zabrał Piotrek
- Nie mogę, nawet jeśli bym chciała to nie mogę. Obiecałam rodzicom, że wrócę dzisiaj i muszę dotrzymać słowa.
- Paula, ale jedna noc Cię nie zbawi – odezwała się Anita
- Ty tez przeciwko mnie?
- Nie przeciwko tylko zawsze z Tobą, tak samo jak Oni!
- Anita dobrze mówisz! Daj mi namiary na twoją mamę to z nią porozmawiam.
- Okej, ale ten który dzwoni, też Nas odwozi i rozmawia z moimi rodzicami!
- Dobra Ja podejmuję się tego wyzwania! – znowu odezwał się Piotrek
- Odważny jesteś Piotruś ! A kto zadzwoni do rodziców Anity? Hmmm ?
- To ja załatwię !- zgłosił się Paweł
- Więc Ty ją odwozisz…
- Z tym nie będzie żadnego problemu!
- Co się tutaj dzieje? – zapytał Bartek, który przypadkiem przechodził
- Próbujemy namówić dziewczyny, aby zostały na noc – odpowiedział mu przyjaciel
- A to miały nie zostawać? – zapytała poruszając brwiami
- Bartek ! Weź odpuść bo prawie osiągnęliśmy nasz cel, ale ty zawsze musisz wszytko zepsuć! – oburzył się Piotrek
- A poza tym to są nasze przyjaciółki, a nie pierwsze lepsze panienki – zabrał głos Karol
- dobra uspokójcie się … ale swoją drogą to myślałam ze ty jesteś normalny Bartek! Widać myliłam się. – chłopaki wybuchli śmiechem
- ooo cięta ripostaa Paula ! – powiedzieli zgodnie. Bartek odwrócił się na pięcie i poszedł.
Myślę, że tym dałam Piotrkowi wystarczający dowód na to, że Kurek mnie już zbytnio nie interesuje, co było trochę sprzeczne z moimi uczuciami wewnętrznymi, ale co tam.

- Dobra  dzwonię  do twojej mamy....
---------------------------------------------------------------------------------------------
Hej. Dawno nic tutaj nie było. Pisze tego bloga chyba tylko dla siebie :) Ktoś to czyta? Może dodacie jakoś komentarz nawet z anonima?

poniedziałek, 7 października 2013

trzynaście !

Równo o 20 Piotrek czekał pod akademikiem. Przed wyjściem poszłam jeszcze się zameldować mojej opiekunce Ani, która życzyła Nam dobrej zabawy.
- ładnie wyglądasz – powiedział widząc mnie w drzwiach wyjściowych
- ja zawsze ładnie wyglądam- oboje parsknęliśmy śmiechem – ale Ty też niczego sobie !- miał na sobie jeansowe rurki, czarne trampki i koszulę w niebieską kratkę.
- dziękuję, starałem się, żebym nie musiał chodzić w cieniu twojego blasku
- oj nie przesadzaj. Gdzie mnie zabierasz? Ty w ogóle znasz Częstochowę ?
- pragnę Ci przypomnieć, że mieszkałem tu jakiś czas temu… Pokarzę Ci pewnie magiczne miejsce…
Tylko musimy tam podjechać samochodem.
-Nie wywieziesz mnie do lasu i nie zostawisz tam prawda?
-Takie właśnie miałem plany – powiedział wybuchając śmiechem- czy ty mnie serio masz za jakiegoś napalonego zboczeńca?

-no coś ty Piotrek! Tak tylko powiedziałam…Równo o 20 Piotrek czekał pod akademikiem. Przed wyjściem poszłam jeszcze się zameldować mojej opiekunce Ani, która życzyła Nam dobrej zabawy.
- ładnie wyglądasz – powiedział widząc mnie w drzwiach wyjściowych
- ja zawsze ładnie wyglądam- oboje parsknęliśmy śmiechem – ale Ty też niczego sobie !- miał na sobie jeansowe rurki, czarne trampki i koszulę w niebieską kratkę.
- dziękuję, starałem się, żebym nie musiał chodzić w cieniu twojego blasku
- oj nie przesadzaj. Gdzie mnie zabierasz? Ty w ogóle znasz Częstochowę ?
- pragnę Ci przypomnieć, że mieszkałem tu jakiś czas temu… Pokarzę Ci pewnie magiczne miejsce…
Tylko musimy tam podjechać samochodem.
-Nie wywieziesz mnie do lasu i nie zostawisz tam prawda?
-Takie właśnie miałem plany – powiedział wybuchając śmiechem- czy ty mnie serio masz za jakiegoś napalonego zboczeńca?
-no coś ty Piotrek! Tak tylko powiedziałam…
                                             ***
Po około 30 minutach byliśmy już we Mstowie, małej miejscowości pod Częstochową. Wysiadłam z auta i prowadzona za rękę wspinałam się na niską skałkę.
-Piotrek co to za miejsce? Po co ty mnie tutaj po nocy przyciągnąłeś ?
- To jest skałka miłości… tylko ty, ja szum drzew i ten piękny widok!
- Piotrze Nowakowski ! Co ty kombinujesz? Z tego co wiem to nie jesteśmy razem i znamy się bardzo  krótko, więc nie rozumiem co my tutaj robimy…
- Paulina spokojnie… czy ty zawsze we wszystkim doszukujesz się złych intencji? nie wiadomo kiedy znowu będziemy razem w Częstochowie i stwierdziłem, że muszę ci to pokazać.
- Moje życie nie było usłane różami dlatego nie ufam nowo poznanym ludziom… mimo, że jesteś siatkarzem, a oni są wyjątkowi
- spokojnie, postaraj się Mi zaufac! Nie chcę cię skrzywdzić, naprawdę.
- dobrze zapomnijmy o tym… Tu jest naprawdę pięknie…
- Paulina mogę Cię o coś zapytać ?
- Pewnie o co tylko chcesz!
- Czy ty jesteś wolna?
- Co to za pytanie ? oczywiście, że tak… inaczej bym się z tobą nie spotykała.  A ty?
- No przecież ty o Nas siatkarzach wiesz wszystko…
-Wiem, że miałeś dziewczynę Olę, ale nie wiem czy nadal ją masz, a poza tym ty nie chwalisz się swoimi prywatnymi sprawami przed kamerami.
- Z Olą to już przeszłość, ale nie chcę teraz o tym mówić, żeby nie psuć tego wieczoru… Może zbieramy się już do jakiejś restauracji?
- Nie proszę zostańmy tutaj, jest cisza, spokój, możemy spokojnie porozmawiać, a nawet pomilczeć.
- Jak wolisz, nie jest Ci zimno?
- Troszkę, ale nie chcę wracać. – w tym momencie Piotrek usiadł za mną i mocno przytulił.
- Piter, a gdzie ty będziesz nocował? Chyba nie pojedziesz po nocy do Rzeszowa!
- A czemu by nie ?
- No Ciebie chyba ktoś kiedyś poważnie piłką w głowę walnął! Ani mi się waż jechać, jeżeli jeszcze kiedykolwiek chcesz mnie na oczy zobaczyć.- warknęłam
- OOOO panno Niewiadomska, jednak się Pani o mnie martwi – powiedział zabawnym tonem
- Aj ty jednak jesteś głupi… ja się martwię o wszystkich siatkarzy!
-A ja myślałem, że jestem wyjątkiem – udawał smutnego, co nie za bardzo Mu wychodziło
- wyjątki potwierdzają regułę- wyszczerzyłam się
- Paulina jest jeszcze jedna sprawa… w twoje teczce, był tylko jeden rysunek siatkarza i większość plakatów z jego wizerunkiem… to był Bartek….
- tak bo jest moim ulubionym siatkarzem, i wielkim autorytetem, wręcz ideałem
- szkoda, że ja nim nie jestem
- Ty nie porównuj się do Bartka, bo każdy z Was ma inne cechy, które w Was uwielbiam!
- Ale gdybyś miała wybierać pomiędzy mną a Bartkiem kogo byś wybrała?
- na szczęście nie muszę wybierać!
- Proszę Cię powiedz! To dla mnie bardzo ważne.
- Bartek ma dziewczynę i już się z tym nie kryje, a jak wiesz nie jestem kolejna napaloną hotką i nie zamierzam Mu tego niszczyć. Oczywiście, że chciałabym być na jej miejscu, ale nie jestem. Mam własne życie.
- A gdyby Bartek zerwał z Natalią ?
- A myśli o takim czymś ? Raczej wątpię… Widziałam ich w spodku obściskiwali się na oczach wszystkich! Ja się już pogodziłam z tym że mój mąż nie będzie siatkarzem.
- Bartek to jedyny siatkarz na tym świecie? Nie wiem czy zauważyłaś, ale ja tez jestem siatkarzem, Paweł i Karol również, wiec jeszcze masz szanse.
- A co byłbyś chętny, żeby ze mną być? Ja taka zwykła nastolatka, a ty dorosły i szanowany siatkarz… przecież nawet jeśli by się nam udało, to zostałabym pożarta przez wszystkie hotki!
- One mnie akurat mało interesują! – poczułam jego ciepłe i miękkie usta na swoich. Nie wiedziałam co się dzieje. Gdy w końcu się od siebie oderwaliśmy Piotrek zaczął mnie przepraszać:
- To ja jestem ten dorosły i nie powinienem tego robić, wybacz…
-A ja gdybym nie chciał to bym cię odepchnęła! Wracajmy już, bo mi akademik zamkną.
-chodź! – zeszliśmy do samochodu trzymając się za ręce. Przyznam fajne uczucie iść za rękę z takim dwumetrowcem.

Całą drogę do Częstochowy prawie się do siebie nie odzywaliśmy. Pod akademikiem byliśmy około 22.40
- dziękuję za ten wspaniały wieczór, mam nadzieję, że nie długo to powtórzymy- powiedziałam
-cieszę się, że miło spędziłaś ze mną czas… jeszcze raz Cię przepraszam za tamten incydent!
-nie przepraszaj… naprawdę nic się nie stało.
-a co do kolejnego spotkania to pewnie jakoś po ME a przed PlusLigą, chyba że przyjedziesz do Gdańska
-raczej wątpię, że moi rodzice się zgodzą. Zgadamy się jeszcze. Pa – złożyłam szybki pocałunek na jego policzku i uciekłam do swojego pokoju. 

poniedziałek, 23 września 2013

dwanaście !

Rozległ się gwizdek Naszego trenera
-Mam nadzieję, że dzisiejszy trening Wam się podobał. Widziałem, że jedna dziewczyna jest tutaj bardzo zaprzyjaźniona z siatkarzami czego wczoraj nie ujawniła. – momentalnie zrobiłam się cała czerwona, a dziewczyny ciągle mi się przyglądały. – Dzisiaj to już koniec, chyba że chłopaki chcieli by z Wami zagrać co wy na to ?
-Myślę, że to dobry pomysł – zabrał głos Andrea- chłopaki co Wy na to ?
Cała dwunastka  pokiwała głowami na znak zgody.
Szybko  się rozgrzaliśmy i dobraliśmy się w 6 drużyn.
Mnie trafił się Piotrek, z czego byłam dość zadowolona i Bartek, co wprawiło mnie w lekkie zakłopotanie.
Zaczęliśmy grać, była świetna zabawa. Śmialiśmy się, skakaliśmy z radości pokonując kolejne drużyny i wreszcie okazaliśmy się najlepsi stawiając kropkę nad i.
-nieźle sobie radzisz na boisku – powiedział Bartek
-w porównaniu z Wami to i tak za słabo…
- kiedyś możesz być przyszłością damskiej Reprezentacji Polski!
- hahahahahaha Bartek, czy Ty siebie słyszysz ? Czy Ty wiesz ile ja mam lat ?
-o czym rozmawiacie ? – zapytał Piotruś
- Bo ta oto panna  nie wierzy, że bardzo dobrze gra i kiedyś może być w reprezentacji
-chyba będę jej to musiał wytłumaczyć po treningu – poruszył jednoznacznie brwiami
-Piteeeeer ! Weź się uspokój …. Trening się właśnie skończył idę się przebrać i wracam do ośrodka, a Wy róbcie co chcecie…. CIAO !

-ostra ta Twoja Paula – szeptem powiedział Bartek
- jeszcze nie jest moja !
-Pragnę zauważyć, że ja tu jeszcze jestem i to słyszę! – krzyknęłam stojąc w drzwiach z szatni.

Po 20 minutach wygrzebałam się z szatni i razem z Anią opuściłam mury Polonii. Przed wyjściem na schodach czekał Piotr.
- co Ty tutaj jeszcze robisz? –zapytałam
-czekam na Ciebie !
-dobrze to ja Wam nie przeszkadzam, widzimy się na kolacji za 5 minut ?– odezwała się Ania
-okej zaraz przyjdę.
- pójdziesz dzisiaj ze mną na spacer ? – zapytał nieśmiało
- ja jestem na obozie, a nie na wakacjach, gdzie panuje swawola… tu są opiekunki, które raczej mnie nie wypuszczą wieczorem, a już jest 18
- oj jak ty dużo gadasz… chyba będę musiał Cię kiedyś uciszyć…
- nawet nie próbuj… chyba, że chcesz mieć miłe spotkanie z mikasą !
- hahahaha co ty taka wściekła jesteś ?
- bo nie lubię jak się wpada nie wiadomo skąd i od razu wszystko ma być podporządkowane tobie
- Paulina uspokój się… o co ci chodzi? Nie chcesz iść ze mną to po prostu powiedz!
- chciałabym, ale nie wiem co kadra na to.
- Tym się nie martw już z Nimi rozmawiałem i dla mnie zrobią wyjątek pod warunkiem, że  Ty tego chcesz i że nie stanie Ci się krzywda.
- cudowny jesteś… Ja muszę już iść na kolację.

- Leć już… Będę po Ciebie około 20.

Na kolacje wpadłam spóźniona, czym przyciągnęłam na siebie wzrok ludzi z obozu.  Zjadłam szybko 2 kanapki, ale w miedzy czasie zostałam zasypana masą pytań
- skąd ty ich wszystkich znasz ? – Zapytała Jula
- poznasz mnie z nimi ? – dodała Ania
- możecie dać mi spokój ? – zapytałam
- no ej nie bądź taka… co ty z nimi wszystkimi na raz kręcisz ? – dodała Patrycja, czym przekroczyła moją miarę cierpliwości.
- to są moi przyjaciele … P R Z Y J A C I E L wiesz kto to jest? Nie zadaję się ze wszystkimi tylko z 3, a Bartka poznałam dzisiaj i wcale mi to nie było do szczęścia potrzebne, zadowolone? Aaaa zapomniałam dodać, że wieczorem idę na spacer z Piotrem Nowakowskim, ale Wy nie liczcie na nic więcej z Ich strony, bo jesteście na to zbyt puste ! Dziekuję do widzenia. – wstałam i odeszłam od stołu, a One siedziały jakby je ktoś do krzeseł po przyklejał.

W akademiku miałam godzinę, żeby się ogarnąć, więc wzięłam szybki prysznic, umyłam, wysuszyłam i wyprostowałam włosy. Założyłam miętowe spodnie, łososiową koszulę i balerinki. Nałożyłam lekki makijaż i byłam gotowa.

___________________________________________________________________
Jest tu ktoś ? czytacie ? napiszcie coś prosze ! 

poniedziałek, 16 września 2013

jedenaście !

Kolejne 4 dni na obozie mijały tak samo:  pobudka- śniadanie- trening- obiad- nuda lub posiedzenia w innych pokojach – drugi trening – kolacja- wieczorne wyjścia lub pogaduchy. Oczywiście bez zakwasów się nie obyło.

Na jednym z porannych treningów Pan Marek zapytał, czy są osoby, które marzą o karierze sportowca lub chcą poznać męską reprezentację. Ja postanowiłam nie wspominać o tym, że znam już kilku chłopaków, więc powiedziałam tylko, że kiedyś chciałabym zagrać z orzełkiem na piersi.
Trening się skończył, a ten temat już więcej nie został poruszony.
Podczas ciszy poobiedniej zastanawiałyśmy się z dziewczynami, dlaczego zapytał nas o tą reprezentację i o chęć poznania chłopaków.
-Może ma dla nas jakąś niespodziankę…- stwierdziła Ania
-Jasne… chyba nie myślisz, że sprowadzi nam tutaj Andreę z chłopakami – odpowiedziałam
-nigdy nie mów nigdy !
Po tej krótkiej pogawędce zaczęłyśmy się zbierać na kolejny trening.
Równo o 16.15 staliśmy już przebrani na hali w jednym szeregu. Jak zawsze najpierw okrzyk, a później, krótka przemowa trenera.:
- Mam dla Was małą niespodziankę, na każdym turnusie odwiedza Nas jakiś siatkarz i nadszedł czas, aby ten turnus też poznał swoich gości, a więc przedstawiam Wam trenera Andreę Anastasiego.
Jak to usłyszałam to mało nie zemdlałam! Dziewczyny obok mnie piszczały jak opętane, a ja stałam jak słup soli myśląc „ nie to nie możliwe !”
-Witam Was serdecznie młodzi fanatycy siatkówki –powiedział Andrea po angielsku – miło mi widzieć tylu młodych ludzi, którzy mogą być przyszłością polskiej siatkówki. Mam dla Was jeszcze jedną niespodziankę.  Zapraszam 12 podstawowych zawodników męskiej reprezentacji.
Kolana się pode mną ugięły. Dziewczyny znowu piszczały i skakały a ja wlepiałam wzrok w wejście na halę. Jako pierwszy w drzwiach pojawił się Piotrek szeroko się do mnie uśmiechając, co wzbudziło zainteresowanie moich koleżanek. Później Winiar, Jarski, Bartman, Możdżi, Igła, Bartek (na którego widok omal nie zemdlałam, bo momentalnie przed oczami stanęły mi sceny ze Spodka) Kosa, Orzeł, Ziomek i Fabian oraz Zator.  Ustawili się w jednym rządku i miło powitali.
Głos zabrał nasz trener Marek
-no młodzieży… chcieliście ich poznać, więc oto i są! Jeśli chcecie autografy zdjęcia, czy cokolwiek innego są do Waszej dyspozycji.
Momentalnie podbiegłam do Zatiego przytulając go.
-ekhem…. Podobno jesteś na mnie obrażona!
-jestem jestem, ale to jest po prostu nie możliwe! Wy tutaj?
- tak my tutaj, ale nie pytaj mnie dlaczego… idź lepiej przywitaj się z Piotrkiem!
-nie bo on stoi z Bartkiem!
-no i co z tego? Boisz się go ?
- no tak jakby… no … jest moim idolem i wzorem siatkarza i też jest bardzo przystojny … ale nie mów tego nikomu – zagroziłam palcem – bo inaczej mnie popamiętasz… no i ostatnio jak mi się podpisywał na koszulce to na moich oczach obściskiwał się z tą swoją laską i uważam, że nie powinni tak przy ludziach!
- oj no Paula idź On Cię nie zje, a poza tym to przyjaciel Piotrka i nie przejmuj się tą całą Natalią przecież jej tu nie ma !

-okej okej już idę – pocałowałam go w policzek

Wzięłam kilka głębokich wdechów i podeszłam do Pita.
-czeeeeść Piotrek – przytuliłam go mocno- co Wy tutaj robicie ?
-hej Paula ! Czemu mnie pytasz ?
-Bo zapytałam Pawła, a On powiedział, że mam iść przywitać się z tobą, więc ?
-A to zdrajca – wyszeptał do siebie Piotrek
-słucham ? co ty tam sobie mówisz ?
-nic, nic
-ekhemmm – wtrącił się Bartek- może poznasz mnie ze swoją koleżanką?
-przeprasza… Paula poznaj to mój przyjaciel Bartek, a to moja przyjaciółka Paulina
-miło mi Cię poznać. – wyciągnął rękę Kurek
-Mi Pana również
-Mów mi po imieniu… przecież nie jestem jeszcze taki stary – wyszczerzył swoje białe zęby
-dobrze J ,o której wracacie do domów ? – zapytałam Pita
-jeszcze nie wiem… Mamy wolne, więc możemy robić co chcemy! 

poniedziałek, 9 września 2013

dziesięć :P

Wchodząc do domu od progu zostałam zasypana pytaniami…
-Paula, czy ty zamierzasz się tak przytulać z pierwszym lepszym facetem ? Do tego starszym od siebie?
- Mamo On nie jest pierwszym lepszym! I jak zauważyłaś tylko Go przytuliłam, a nie pocałował, ani nie wskoczyłam do łóżka !
-Oh no miło z twojej strony ! Możesz mi łaskawie powiedzieć kto to był ?
- Piotr Nowakowski… mówi ci to coś ?
- nie nic … kojarzy mi się tylko z jednym z tych twoich siatkarzy….
- bardzo dobrze kojarzysz !
-ooo prosze to ty masz takie znajomości ?
- No powiedzmy…. Przyjaźnię się z Karolem Kłosem, Pawłem Zatorskim i teraz z Piotrkiem
- A mogę jeszcze wiedzieć skąd ty ich wszystkich znasz ?
-awwwwww mamo ! Karola poznałam jak byli u Nas w mieście siatkarze i grali mecze przed uniwersjadą. Pawła przywiózł ze sobą Karol jak tu był ostatnio, czyli 28 czerwca, a Piotrka poznałam dzisiaj bo to On znalazł moja teczkę. Już wiesz wszystko ? Ja mam 17 lat, a nie 5 ! wiem co robię…
- Dobrze nie denerwuj się już tak! Martwię się po prostu o ciebie!
- Nie masz o co, nic mi nie będzie… a teraz idę do siebie

Było już około 20, postanowiłam napisac smsa do Pawełka.
„hejka J Jak tam wakacje? Wyobraź sobie, że przypadkiem Piotrek Nowakowski miał moja teczkę z Waszymi autografami, wiesz coś o tym ?”
„hej! Wakacje świetnie… odpoczywam przed kolejnym wyjazdem do Spały. A o tej teczce przecież nic nie wiedziałem :*”
„tak tak… Piotruś mi wszystko powiedział ! Masz przerąbane!”
„Oj tak oj tam… On jest świetnym kolesiem, a ty świetną dziewczyną i oboje jesteście wolni !”
„hahah a ty co się w swatkę bawisz?”
„ktoś musi!”
„dobra dobra! Dam sobie sama radę. Dobranoc”
„Ciao bejbe – jakby to powiedział Piter”
Dochodziła już 22:00 więc poszłam szybko coś zjeść i oddałam się objęciom Morfeusza.

Wstałam jak zwykle o 10.  Dzisiaj cały dzień musiałam poświecić na pakowanie, bo już jutro wyjeżdżam na 11 dni do Częstochowy na volley camp. 
Po 18 moja torba pękała w szwach, a ja jeszcze musiałam jakoś upchnąć kilka najpotrzebniejszych rzeczy. Mój bagaż ważył chyba 2 razy tyle co ja! Miałam spory problemy, żeby to jakoś unieść, ale nie mogłamz niej wyrzucić.
Położyłam się spać jakoś po 22 i miałam 9 godzin na spokojny sen. 

Kilka minut po 6 zwlekłam się z łóżka, z oczami otwartymi tylko do połowy. Zjadłam śniadanie, dopakowałam kilka rzeczy do bagażu podręcznego i około 8.30 wraz z rodzicami ruszyłam w podróż do Częstochowy.
Po drodze wpadliśmy jeszcze na chwilę do rodziny i nie obyło się bez poczęstowania Nas obiadem, więc na miejsce docelowe dotarłam grubo po 14. Było już kilka osób, których też przywozili rodzice.

Pierwszego wieczoru mieliśmy wieczorek zapoznawczy. Ludzie byli bardzo sympatyczni. Cisza nocna po 22.00, do której wszyscy o dziwo się zastosowali.

Rano kolejna pobudka o 7.00. Śniadanie, a o 10.15 pierwszy trening. Trener AZS Częstochowy jest świetnym człowiekiem, potrafi pożartować, ale bez przesady.  Bardzo głodni poszliśmy na obiad.
Następnie cisza poobiednia z książką w ręce, którą przerwał dźwięk mojej komórki.
„hejka piękna ! co tam u ciebie słychać? Może wpadnę na weekend do Gliwic? Piotrek”
„hej! Własnie przerwałeś moją ciszę poobiednią, a nasze spotkanie będziemy musieli przełożyć na kiedy indziej.  Do 31 lipca jestem w Częstochowie.”
„oj L szkoda… a co ty robisz w tej Częstochowie?”
„jestem na volleycampie organizowanym przez AZS.”
„yhmm w takim razie zobaczymy się ja wrócisz!”
„przecież wy od 1 zaczynacie zgrupowanie w Spale, więc chyba dopiero pod koniec sierpnia.”
„To przyjedziesz do Spały odwiedzić swoich kochanych przyjaciół!”
„hahaha chciałbyś. Już tak się za mną stęskniłeś?”
„no pewnie!! Za tobą zawsze”
„słodki jesteś. Teraz uciekam na trening. Do zobaczenia kiedyś tam!”

„powodzenia <3”
_________________________________________________________________
liczba odwiedzin rośnie co bardzo mnie cieszy :) Bardzo Was proszę o jakies komentarze.... jakiekolwiek!

poniedziałek, 2 września 2013

dziewiątka.

Rano wstałam jak zwykle koło 10. Jadłam śniadanie i rozmyślałam kim może, być tajemniczy osobnik, posiadający moją teczkę i skąd miał mój numer, bo na pewno w środku go nie było. Snułam się po domu bez celu, czym strasznie denerwowałam mamę.
-dziecko, czy ty wreszcie możesz usiąść na tyłku ? – zapytała
- nie mogę !  Nie umiem sobie dzisiaj miejsca znaleźć…
-to pomóż mi w obiedzie, może na chwile przestaniesz myśleć o tej teczce, którą odzyskasz za kilka godzin.
I  tak na pomaganiu mamie w obiedzie minął mi czas. Spojrzałam na zegarek była już 14.30. Powoli zaczęłam się zbierać. Było gorąco więc ubrałam zwiewną beżową sukienkę i balerinki, a włosy spięłam w stylowego koczka.  Szykownie zajęło mi godzinę.  O 15.40 opuściłam miejsce mojego zamieszkania i udałam się do pobliskiej galerii handlowej.
Dotarłam w umówione miejsce dokładnie o 16.
Wchodząc do galerii zauważyłam, ze koło budki z goframi jest straszne zbiegowisko. Myślałam, że komuś się coś stało, ale nie lubiłam być gapiem więc stanęłam niedaleko budki. Po zauważyłam, że z tłumu wyróżnia się jakiś dwumetrowiec.  To był Piotrek Nowakowski! Nie wierzyłam własnym oczom, On w galerii w moim mieście ?  Żałowałam, że nie mam ze sobą swojej teczki, a jej tymczasowy właściciel ciągle się nie pojawiał. Nagle ludzie się rozeszli, a Piotrek zmierzał w moją stronę
-Witam. Jestem Piotr Nowakowski J Czy to ty zgubiłaś swoją teczkę ?
- Dzie… dzie… dzień dobry. Paula.. to znaczy Paulina Niewiadomska. Miło mi Pana poznać. Tak, ta teczka jest moja.
-Jaki Panie …..?  Mów mi po  imieniu. Więc oddam Ci twoją własność, ale jeśli pójdziesz ze mną na kawę…
- Ja nie piję kawy.
- No to zapraszam Cię na ciastko!
-Dobrze.... Zgadzam się…. A skąd Pan… znaczy Ty miałeś mój numer?
-Przecież mówiłem Ci już, że znalazłem go w teczce na takiej małej fioletowej karteczce!
- Nie prawda ! Owszem teczka jest podpisana, ale takiej karteczki tam nie było… Więc ?
- No dobrze powiem Ci jak to było…
Wychodząc ze Spodka stała cała grupka dziewczyn czekających na moje autografy… stałem tak chyba z 30 minut, jak już podpisałem wszystkie kartki, koszulki i zdjęcia zmierzałem w kierunku naszego autokaru i ujrzałem na ziemi biało-czerwoną teczkę. Podniosłem ją i zajrzałem do środka. Zauważyłem, że jest tam pełno naszych zdjęć i autografów. Po powrocie do hotelu zawartość teczki rozłożyłem na łóżku. Szukałem jakiejś karteczki z twoimi danymi. Zauważyłem ze w rogu teczki jest podpis „Paulina Niewiadomska” –przeczytałem to na głos, a Zati od razu skojarzył to z tobą.
Później ty napisałaś czy nie znalazł, ktoś takiej teczki i utwierdziłaś Nas w przekonaniu, że należy Ona do ciebie. Poprosiłem Pawła o twój numer i powiedziałem, żeby nic ci nie mówił.
- A to zdrajca…. Ja się tak zamartwiałam o to, że już tego nie odzyskam i mój pokój będzie bez elementu siatkarskiego… a On to wszystko ustawił …
-nie gniewaj się na niego! Sam Go o to prosiłem.
-Nie mogłeś tego wysłać pocztą, albo przekazać Pawłowi lub Karolkowi?
-Nie, bo chciałem Cię poznać… Paweł dużo o tobie mówił

-Miło mi, ale to nie zmienia faktu, że jestem na niego lekko wkurzona

Przesiedzieliśmy tak 1,5 godziny w kawiarni, rozmawiając o wszystkim i o niczym. O 18 Piotrek postanowił mnie odprowadzić do domu. Szliśmy około 30 minut ciągle rozmawiając i śmiejąc się. Swoją drogą Piter wcale nie jest taki cichy. Chwilę jeszcze postaliśmy pod moim domem, bo nie miała ochoty się z nim rozstawać.  Jest świetnym człowiekiem. Na pożegnanie Piotruś oddał mi moją teczkę i mocno przytulił.